poniedziałek, 28 sierpnia 2023

Ale nadchodzi godzina i teraz jest...

 „Jezus mu odpowiedział: Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie.” J 14:6

Będąc rzymskim katolikiem poruszyły mnie kiedyś te słowa Pana Jezusa i poruszają dziś. Prawda. On twierdzi, że jest prawdą. Byłem zaskoczony również, że moja odpowiedź na to była taka, jak Piłata „A cóż to jest prawda?”. Znałem również (jeden z nielicznych) fragment „I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. J 8:32 Oczywiście nie znałem kontekstu. „Jeśli będziecie trwać w moim słowie, będziecie prawdziwie moimi uczniami.” J 8:31b. Uderzyła mnie ta obietnica i to był jeden z momentów, gdy zrozumiałem, że wybierając wyłącznie Słowo Boże poznam prawdę, bo On jest prawdą i w dodatku mnie to wyswobodzi z grzechu. Dokładnie tak było i tak jest nadal. 

Wychodząc z KRK i poznając różnych braci myślałem na początku prosto: są różne zwodnicze religie (KRK, Świadkowie Jehowy, itp.), a po drugiej stronie są „ewangelicznie wierzący”, który za autorytet mają tylko Biblię. Kilka lat później patrzę na cały dialog (który czasem dialogu nie przypomina) prowadzony przez chrześcijan ewangelicznych i zastanawiam się czy rzeczywiście wszyscy wierzymy, w to, że „tylko Biblia”? Czy jest to już tylko jakaś teoretyczna „sola”?

Niby wszyscy wierzymy, że „Słowo Boże bowiem jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne rozsądzić myśli i zamiary serca.” (Hbr 4:12) Czy na pewno? Mam wrażenie, że spora część braci tak wierzy, ale w praktyce zamiast „Słowo Boże” podstawia „Słowo Boże i teologia/doktryny łaski/nauki reformowane”. Wytyka się katolikom (i słusznie), że wiara w nieomylność jakiegoś człowieka jest „budowaniem na piasku”, a tymczasem bracia powołują się na ludzkie autorytety. Trudno to zrozumieć młodszym w wierze (jak ja), bo gdy Pan uwalnia kogoś z tego całego religijnego obciążenia, pokazuje jak proste i piękne jest Jego Słowo, to pociąga. Mnie pociągnęło całkowicie i nie mogę dać sobie tego już wydrzeć. 

Pytanie dlaczego niektórym to już nie wystarcza? Dlaczego każdy pogląd musi zostać upchnięty do szufladki jakiegoś „izmu” i dlaczego muszę być w tym albo innym „izmie”? Mam z tym poważny problem dlatego, że większość życia trwałem już w jednym „izmie” nie znając Boga, ale polegając na naukach ludzkich. Mam problem, bo widzę, że bracia i siostry w pierwszym Kościele „Każdego dnia trwali zgodnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z radością i w prostocie serca” Dz. 2:46. Czytam słowa Pawła, że świadectwo sumienia było ich chlubą, że w prostocie i w szczerości Bożej, nie w cielesnej mądrości, ale w łasce Boga postępowali na świecie (2Kor 1:12). Paweł ostrzega nawet Koryntian dalej „Lecz boję się, by czasem, tak jak wąż swoją przebiegłością oszukał Ewę, tak też wasze umysły nie zostały skażone i nie odstąpiły od prostoty, która jest w Chrystusie.” 2Kor 11:3

Paweł nie napomina ich do przyjęcia właściwej definicji kompatybilizmu, nie wzywa żeby porzucili swój synergizm, żeby nie stali się przypadkiem arminianami. Napomina do tego teologia. Nowonarodzony z Boga chrześcijanin bez teologii nie wpadnie na takie pomysły. Będzie napominany przez Słowo do wierności w małym, pobożności, brania krzyża, stawania się mniejszym wśród braci, chodzenia w prawdzie i w świetle. 

„Jezus powiedział do niej: Kobieto, wierz mi, że nadchodzi godzina, gdy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcić Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, a my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie pochodzi od Żydów. Ale nadchodzi godzina, i teraz jest, gdy prawdziwi czciciele będą czcić Ojca w duchu i w prawdzie. Bo i Ojciec szuka takich, którzy będą go czcić. Bóg jest duchem, więc ci, którzy go czczą, powinni go czcić w duchu i w prawdzie.” J 4:21-24

Na jednym z naszych spotkań biblijnych, gdy dochodziliśmy do znaczenia jakiś konkretnych słów z hebrajskiego (na bazie słowników, opracowań, itp.) i co one mogą znaczyć, jeden z braci powiedział: „No i patrzcie, a pierwsi wierzący nie mieli w ogóle dostępu do tego wszystkiego co my, a jednak to rozumieli i wierzyli w to. To niesamowite.” Rzeczywiście niesamowite, ale patrząc chociażby na dialog Pana Jezusa z Samarytanką nie powinniśmy się dziwić. Jedynym właściwym „sposobem” oddawania czci jedynemu Bogu jest robienie to w „duchu i prawdzie”. Jeśli tak się dzieje w życiu nowonarodzonej osoby, jeśli trwa w Słowie, to Pan prowadzi we właściwą stronę.

Według mnie Słowo Boże ma jedynie moc oddzielić prawdę od fałszu. Możemy tylko dzięki temu oddzielić wszelką prawdziwą naukę od fałszywej. Nie mam nic cenniejszego w swoim życiu niż Pan, który jest prawdą. Albo Kalwinizm wypływa z Biblii, a ja się mylę i wtedy chcę być napomniany i wierzyć właściwie, albo jest nauką ludzką i prawdziwą być nie może. Uważam, że to jest naprawdę proste i może być zrozumiałe dla każdego, kto otrzymał Ducha Świętego i idzie za Panem. 

Pozdrowienia dla wszystkich świętych

AdamW

niedziela, 6 sierpnia 2023

„Jestem Kalwinistą” „ a Ty jesteś Arminianinem”...

         Coraz częściej pojawiają się dyskusje z Kalwinistami. Nie śledzę ich zbyt systematycznie i wytrwale, ale obserwuję różne wypowiedzi szczerych obrońców Kalwina i równie szczerych przeciwników tej filozofii. Sytuacja wymusza zajęcie stanowiska. Można poczytać i przejść mimo, albo stanąć po jednej ze stron. Ponieważ Pan Jezus nie pochwala letniości (Obj. 3:15,16 „Znam twoje czyny, że nie jesteś ani zimny ani gorący; życzę ci, obyś był zimny albo gorący! A tak, ponieważ jesteś letni, i ani zimny ani gorący, mam zamiar zwymiotować cię z moich ust” ) należy wyrazić swoje zdanie.

Zastanawiam się tylko, dlaczego te dyskusje toczą się na forach religijnych. 2Kor 6:15 „… jaka jest harmonia miedzy Chrystusem i Belialem?...,” wygląda na to, że taka sama jak filozofii z teologią. Skąd czerpiemy wiedzę o Bogu? Prawie każdy opowie: oczywiście z Pisma Świętego. Jednak część osób powie nie, nie. Trzeba sięgnąć do ojców kościoła, myślicieli, filozofów. Cóż w liście do Rzymian 1:19 napisano: „… to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił.” Co pozwala nie zgodzić się z rozszerzaniem tej listy.

1Kor 1:12-13 „ … każdy z was powiada: Ja jestem Pawłowy, a ja Apollosowy, a ja Kefasowy, a ja Chrystusowy. Czy rozdzielony jest Chrystus? Czy Paweł za was został ukrzyżowany albo w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?” Apostoł Paweł wyraźnie gani postawę, która i dzisiaj ma miejsce. „Jestem Kalwinistą” „ a Ty jesteś Arminianinem”. Hm nie jestem, nie byłem nawet nie wiedziałem kim był Arminiusz (teraz już wiem), ale jestem uczniem Pana Jezusa Chrystusa a nie Arminusza czy kogoś innego, choćby najlepszego, najmądrzejszego, naj….

1Kor 3:4-8 Paweł powtarza po raz kolejny, co sugeruje, że to ważna myśl. „Albowiem jeśli jeden mówi: Ja jestem Pawłowy, a drugi: Ja Apollosowy, to czyż cieleśni nie jesteście? Bo któż to jest Apollos? Albo, któż to jest Paweł? Słudzy, dzięki którym uwierzyliście, a z których każdy dokonał tyle, ile mu dał Pan. Ja zasadziłem, Apollos podlał, a wzrost dał Bóg. A zatem ani ten, co sadzi, jest czymś, ani ten, co podlewa, lecz Bóg, który daje wzrost. Bo ten, co sadzi, i ten, co podlewa, jedno mają zadanie i każdy własną zapłatę odbierze według swojej pracy”.

Dalej w tym samym liście Paweł odnosi się do mądrości zarówno tej światowej (filozofowie, myśliciele, nauczyciele, reformatorzy), jak i mądrości Bożej zawartej w Piśmie Świętym. 1Kor 3:18-23  „ Niechaj nikt samego siebie nie oszukuje; jeśli komuś z was się wydaje, że jest na tym świecie mądry, niech się stanie głupim, aby się stać mądrym. Albowiem mądrość tego świata jest u Boga głupstwem. Napisano bowiem: On chwyta mądrych w ich własnej chytrości; i znowu: Pan zna myśli mędrców, że są marne. A zatem niechaj nikt z ludzi się nie chlubi; wszystko bowiem jest wasze, czy Paweł, czy Apollos, czy Kefas, czy świat, czy życie, czy śmierć, czy teraźniejszość, czy przyszłość, wszystko jest wasze, wyście zaś Chrystusowi, a Chrystus Boży”. 1Kor 1: 19- 31 „Napisano bowiem: Wniwecz obrócę mądrość mądrych, a roztropność roztropnych odrzucę. Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz wieku tego? Czyż Bóg nie obrócił w głupstwo mądrości świata? Skoro bowiem świat przez mądrość swoją nie poznał Boga w jego Bożej mądrości, przeto upodobało się Bogu zbawić wierzących przez głupie zwiastowanie.  Podczas gdy Żydzi znaków się domagają, a Grecy mądrości poszukują,  my zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie zgorszenie, a dla pogan głupstwo,  natomiast dla powołanych - i Żydów, i Greków, zwiastujemy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą.  Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża mocniejsza niż ludzie.  Przypatrzcie się zatem sobie, bracia, kim jesteście według powołania waszego, że niewielu jest między wami mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu wysokiego rodu,  ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne,  i to, co jest niskiego rodu u świata i co wzgardzone, wybrał Bóg, w ogóle to, co jest niczym, aby to, co jest czymś, unicestwić, aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym.  Ale wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem,  aby, jak napisano: Kto się chlubi, w Panu się chlubił.”

I słusznie mówią Kalwiniści, że pozostali nie wiedzą, nie rozumieją, nie pojmują. I dzięki Bogu, że nie musimy znać się na filozofii i poznawać całej historii doktryn. Jakub 1:5 „ A jeśli ktoś z was odczuwa brak mądrości, niech prosi Boga, który daje ją wszystkim szczodrze i bez wyrzutów, a będzie mu dana.”

Jeszcze jedna myśl. Kalwiniści przedstawiają Boga w świetle filozofii i ludzkich wyobrażeń pomimo iż  Dz Ap 17:29 „Będąc więc rodem Boga, nie powinniśmy sądzić, że złoto, albo srebro, albo kamień wytworu rzemiosła i pomysłu ludzkiego, miałyby być podobne do tego, co boskie”. Powyższa sytuacja ma miejsce w Atenach gdzie toczono przeróżne dysputy Dz Ap 17:21 „Gdyż wszyscy Ateńczycy i przebywający w tym kraju cudzoziemcy na nic innego nie mieli tyle czasu, co na mówienie albo słuchanie czegoś z najświeższych nowinek”. Pan Bóg wyraźnie nie życzy sobie, by ludzie wyobrażali Go sobie w jakikolwiek sposób w swoim umyśle.

Dlaczego trudno nie reagować na zaczepki kalwinistów? Trudno spokojnie patrzeć jak ktoś wykrzywia proste drogi Pańskie. Z drugiej zaś strony, czy warto poświęcać czas na badanie mądrości ludzkiej, zamiast skupiać się na wielbieniu Boga? Ef. 5:15-16 „ Patrzcie więc uważnie, jak macie postępować, nie jak niemądrzy, ale jak mądrzy. Czas wykupując, bo dni są złe”

Pozostańcie w miłości Bożej

środa, 2 sierpnia 2023

Dlaczego teoria kompatybilizmu nie działa?

Nie brakuje spekulacji na temat natury człowieka w odniesieniu do suwerenności Boga. Nazywam to „spekulacjami”, ponieważ w przeważającej części ta dyskusja jest właśnie „spekulatywna”. Pismo Święte nie zostało napisane przez Jonathana Edwardsa czy C. S. Lewisa. Nie przedstawia w jasny sposób całej filozoficznej głębi relacji nieskończonego Boga i Jego cech w odniesieniu do skończonego świata. Już to samo w sobie powinno być wskazówką Bożych intencji co do naszego pojmowania tematu.

Bóg mógł natchnąć autorów biblijnych ksiąg do zastosowania antropomorficznego języka, ale weźmy pod uwagę powód, dla którego to uczynił. Żeby nam ułatwić zrozumienie tego, co nieskończone, prawda? Dlaczego więc uważamy, że musimy podważać to, co zrobił, komplikując całą sprawę naszymi własnymi teoriami wprowadzającymi zamęt? Dlaczego mielibyśmy nie rozumieć Go w taki sposób, w jaki sam postanowił się nam objawić? Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Bóg nie ma problemu ze stwierdzeniem Biblii, że On „zmienił zdanie”? Ale z jakiegoś powodu jest to dziś nie do przyjęcia - chyba że dodamy jakieś pięć tysięcy słów rozprawy naukowej wyjaśniającej, że tak  naprawdę wcale nie o to Mu chodzi?

Mając to na uwadze, chciałbym zaoferować proste wyjaśnienie, dlaczego odrzucam niektóre z popularnych obecnie spekulacji filozoficznych. Ze względu na zwięzłość, chciałbym skupić się w tym tekście na moich stale rosnących wątpliwościach co do poglądu filozoficznego zwanego „kompatybilizmem” (wyznawanego przez większość kalwinistów). Pogląd ten utrzymuje, że można jednocześnie głosić wolną wolę (tak jak oni ją definiują) i Boży determinizm (czyli związek przyczynowo-skutkowy – przyp. tłum.) *1 , ponieważ oba pojęcia są uważane przez zwolenników tego poglądu za „kompatybilne” (czyli współgrające ze sobą lub dające się pogodzić – przyp. tłum.)

Kompatybiliści (kalwiniści) próbują zapewniać, iż ludzie są wolni w tym sensie, że „robią to, czego  pragną”. Wydaje się jednak, że jest to niewystarczające wyjaśnienie, biorąc pod uwagę fakt, że ich  zdaniem nawet pragnienia i myśli ludzi są zadekretowane przez Boga. („W wieczności Bóg zarządził wszystko, co się dzieje w czasie” - Westminsterskie Wyznanie Wiary 3.1) *2

Istnieje pewna poważna sprzeczność w twierdzeniu kalwinistów, że ludzi można uznać za prawdziwie wolnych, jeśli tylko ich działania są zgodne z ich pragnieniami (tj. „dobrowolne”). Wedle od dawna utwierdzonego przekonania zwolenników teologii reformowanej, wszystkie wydarzenia i działania są z góry postanowione (zadekretowane) przez Boga. Zatem każde ludzkie pragnienie (dokładnie to, które ich zdaniem pozwala uznać ludzkie wybory za wolne) również musi być zadekretowane. Ale jeśli tak, to nie istnieje żadna podstawa dla wolności człowieka, niezależna od Bożego dekretu (postanowienia podjętego w wieczności – przyp. tłum.)

Innymi słowy, nie istnieje nic takiego, co człowiek naprawdę chce zrobić w danej sytuacji, co pozostawałoby w oderwaniu od Bożego pragnienia w tej sprawie (tj. Bożego pragnienia tego, czego będzie pragnął czynnik ludzki). W systemie kompatybilistycznym pragnienie człowieka pochodzi od pragnienia Boga i jest z Jego pragnieniem ściśle związane. Boski dekret obejmuje wszystko, nawet pragnienia leżące u podstaw ludzkich wyborów.

Jest to kwestia zasadnicza, ponieważ podważa wiarygodność argumentacji kompatybilistów, że pragnienie można uznać za podstawę ludzkiej wolności. Jeśli zdefiniujecie wolność w kategoriach „robienia tego, co się chce”, początkowo wydaje się to wiarygodne - tylko dlatego, że taka definicja subtelnie odwołuje się do poczucia niezależności lub autonomii ze strony człowieka w odniesieniu do jego wyborów.

Gdy jednak uznamy (a musimy, ponieważ kompatybilizm jest odmianą szerzej pojętego determinizmu), że to samo „chcenie” jednostki jest jednocześnie elementem pewnego otoczenia - czyli „wszystkiego, co się dzieje w czasie”, a co Bóg już „wieczności zarządził” (przyczynowo zdeterminował), wówczas granica między „wiecznym zarządzeniem Boga” a „tym, co człowiek chce” zaczyna się zacierać, jeśli nie znika całkowicie. Czynnik ludzki nie może już być postrzegany jako podmiot swoich własnych wyborów, ponieważ pragnienia determinujące te wybory nie są w żadnym istotnym sensie niezależne od Bożego postanowienia (dekretu).

Z tego powodu uważam, że w ramach kompatybilizmu ludzkie pragnienia nie są wystarczającą podstawą do stwierdzenia ludzkiej autonomii i wolności (a tym samym nie można obarczać człowieka winą za jego grzech).

wtorek, 18 lipca 2023

Makabryczne ceremonie

Wybory z lutego l555 roku są korzystne dla Kalwina, szczególnie dzięki wzrastającej presji nowych mieszczan obcego pochodzenia. Czterej nowi syndycy popierają go i stronnicy Kalwina biorą górę nad Dziećmi Genewy Perrina. Czy stronnicy tego ostatniego podniosą na powrót głowy? Czy uda im się dzięki przewrotowi odzyskać władzę, która się im wymyka? Kłótnia toczy się w radosnym miesiącu maju. W czwartek 16 wybucha wielki „tumult i bunt" przeciw syndykowi Henrykowi Albertowi. Wyciągnięto miecze z pochwy.

Wielu mieszkańców budzą krzyki: „Wstawajcie, wstawajcie, mordują w Mollard". Perrin dopuszcza się czynu niewybaczalnego: wyrywa z rąk syndyka Piotra Bonny laskę, insygnium jego urzędu. Ten gest symboliczny i zdradziecki przybiera pozory zamachu stanu. Nieszczęsny Perrin w kilka dni później salwuje się ucieczką wraz z Filibertem Berthelierem.

Po incydentach z 16 maja 1555 roku Kalwin wzywa do represji. Woła publicznie:

„Pojawią się tacy, którzy skarżyć się będą, skoro tylko zaczniemy mówić o sprawiedliwości, że łakniemy krwi, że to jedynie okrucieństwo [..,] I nic tylko szubienicznicy będą tak mówić, ci, których winy i zbrodnie są oczywiste, lecz i ich poplecznicy z tawerny, którzy udają kaznodziei. O, będą oni umieli powoływać się na miłosierdzie i ludzkie uczucia, i zdaje im się, że nie będę szczędził krwi, z której oni uczynią wino, jakie chłepcą bez miary i rozumu. Ale takie bluźnierstwa dotykają Boga, a nie ludzi."

Oczywiście, widok zła nasuwa pytanie o grzech, który przeczuwa się w samym sobie. Lecz po to tylko, by chwalić Pana za ocalenie. Czy Kalwin mówi o sobie, czy też może wprowadza na scenę postać skruszonego grzesznika, gdy woła w jednym z kazań z tego okresu: „Z natury nie jestem wcale lepszym od tych, którzy — jak widzę — we wszystkim są przeciwni Bogu"? I dalej: „Byłem raczej Jego wrogiem śmiertelnym, ani jeden z moich nerwów nie chciał się Mu podporządkować, ale pełen byłem pychy, pełen złośliwości, pełen zarozumialstwa i diabelskiego uporu, by opierać się Bogu i pogrążać w śmierci wiecznej."

W poniedziałek 3 czerwca 1555 wydano wyrok zaoczny: Perrin (jeśli uda się go schwytać) skazany zostaje na „obcięcie prawej dłoni, którą zamierzał się na laski syndyków". Jego wspólnicy i on sam mają ponadto zostać ścięci.

Następnie "głowy i rzeczoną dłoń przybije się do szubienicy, a ciała rozetnie na cztery części" . Ten sam wyrok zapada na dwóch braci Comparet. Skazanych na „ucięcie głów i poćwiartowanie ciał". Klaudiusz Galloys ma zaś nieść pochodnię i błagać zmiłowania. Nic będzie mógł odtąd nosić miecza i razem z Girordem Thomasem wystawi się go na widok publiczny w „kołnierzu"(rodzaj pręgierza), w dwóch różnych miejscach w mieście.

Winni, z wyjątkiem tych, którym udało się zbiec, zostają straceni. Kronika genewska zachowała wspomnienie z tych makabrycznych ceremonii tak szokujących dla naszej dzisiejszej wrażliwości. Któż by powiedział, że Genewa stanie się kiedyś jedną ze stolic humanitaryzmu?"

”Pozbawiono głów jednego po drugim czterech z tych buntowników, obydwu Comparetńw w odstępie dni piętnastu; po ścięciu poćwiartowano ich ciała, a szczątki każdego rozwieszono, na szubienicach osobnych, podle czterech rogatek miejskich, głowę każdego z nich razem z ćwiartką innego; jedną zawieszono w pobliżu mostu Anie, by mogli ja każdego dnia oglądać, jeśli taka była ich wola. jego kompani, którzy chadzali codziennie do gospód na rzeczonym moście. Ćwiartkę jednego i głowę drugiego zaniesiono na tamtą stronę Rodanu i powieszono na krańcach Genewy, gdzie, jak już rzekliśmy, nie jest wcale daleko od domu Pemna. aby spozierając na nich stale, zachował pamięć o swoich kompanach. [Franciszkowi] Berthelierowi i Bastardowi ucięto jeno głowy, nie ćwiartując ich ciał; głowa Bertheliera i jego ciało pozostawały na szubienicy, podobnie rzecz się miała z ciałem Bastarda, głowę jego jednakowoż przybito do krokwi na murze w Mollard i takie uczyniono mu epitafium:

Po sromotnej swojej klęsce
(Niż Bóg mu ważniejszy człek
Swego wodza Klod genewczyk
Kazał przybić w miejscu tem.

Franciszek Daniel Berthelier, brat Filibena. figuruje wiec pośród ofiar represji. Kalwin rozpętuje przeciw nim kampanię jesienią. Wspomina o "sługach szatana", których „rozmaite sekty" zakłócały spokój w Genewie od osiemnastu lat. Aluzja dotyczy obecności tamże anabaptystów w roku 1537, skupionych wokół Hermana Gerbihan i Audry'ego d'Anglen. Usprawiedliwia ona także surowość wyroku wydanego przeciw zwolennikom Pemna:

„Ci, którzy nie naprawiają zła, kiedy mogą to uczynić i gdy urząd przez nich sprawowany ich do tego zobowiązuje, są winni. Podobnie jak kaznodzieja, który zataja panoszące się występki, z całą pewnością jest zdrajcą, gdyż winien stać na straży i napominać tych, którym grozi zatrata. Jeśli więc pozwalam się krzewić złu świadomie lub przez niedbałość, skazuję się oto sam jako pierwszy. Także gdy ci, którzy dzierżą miecz sprawiedliwości, z należną surowością nie poskramiają błędów, sprawiają, że gniew Boży wisi wciąż nad nimi."


Fragment pochodzi z książki:
Jan Kalwin; Bernard Cottred, PIW, Warszawa 2000, s.212- 214


Błędy kalwinizmu - kontynuacja

Błędy kalwinizmu
- Interpretacja Listu do Rzymian 9-11 w jego kontekście oraz innych tekstów


Część pierwsza cyklu, w którym Dr. Jerry L. Walls na podstawie Pisma Świętego wyjaśnia błędy kalwinizmu. W tej części Paul Sloan tłumaczy kontekst niezbędny do poprawnego zrozumienia 9. rozdziału listu apostoła Pawła do Rzymian.



Część druga cyklu, w którym Dr. Jerry L. Walls na podstawie Pisma Świętego wyjaśnia błędy kalwinizmu. W tej części Paul Sloan kontynuuje wyjaśnie 9. rozdziału listu apostoła Pawła do Rzymian.





Część trzecia cyklu, w którym Dr. Jerry L. Walls na podstawie Pisma Świętego wyjaśnia błędy kalwinizmu. W tej części Dr. Walls i Paul Sloan omawiają szereg kluczowych fragmentów Nowego Testamentu dotyczących zagadnienia wybrania, jak Efezjan 1, Rzymian 8 i Jana 6.



poniedziałek, 17 lipca 2023

List do Rzymian - 9 rozdział i błędy Kalwina: Analiza intertekstualna

Charles Edward White
Profesor myśli i historii chrześcijaństwa
Spring Arbor University

Wprowadzenie

Wyjaśniając w dziele Institutio religionis christianae jak Bóg łaskawie ratuje ludzkość, Jan Kalwin twierdzi, że zbawia On ludzi całkowicie z własnego miłosierdzia i łaski oraz że wybrani nie mają podstaw do chlubienia się ich własnymi uczynkami. Twierdząc, że sama suwerenna łaska Boża jest powodem wybrania, Kalwin jest logicznie zmuszony przyznać, że suwerenność Boża jest również jedyną podstawą potępienia. Oczywiście Kalwin uważa tę ideę za odpychającą i postanowienie, według którego Bóg skazuje niektórych ludzi na wieczną karę, nazywa "strasznym" (okropnym). *1

Kalwin nie postuluje tej doktryny dlatego, że ona mu się podoba, ale dlatego, iż jego zdaniem Pismo Święte wyraźnie jej naucza. 21 rozdział trzeciej księgi Institutio... Kalwin poświęca na wyjaśnienie doktryny wybrania, twierdząc że Bóg przeznaczył niektórych ludzi do zbawienia, a innych na potępienie. Następnie broni tego twierdzenia w dwóch kolejnych rozdziałach. Odnosi się w nich do wielu fragmentów Pisma Świętego, ale punkt ciężkości w jego argumentacji stanowi 9 rozdział listu do Rzymian. W swoich komentarzach omawia także ideę predestynacji, zwłaszcza w komentarzach dotyczących Listu do Rzymian i Księgi Wyjścia; po raz kolejny Rzym. 9 i cytaty z Księgi Wyjścia w nim zawarte są centralnym punktem dyskusji. *2

Rozumienie tego rozdziału przez Kalwina odbiega od rozumienia niemal każdego pisarza we wczesnym Kościele, z wyjątkiem Augustyna z późniejszego okresu. *3 Chociaż Luter podzielał pogląd Kalwina, to jednak współczesny mu Erazm z Rotterdamu był mu przeciwny. *4 Autorzy od czasu Reformacji również podważali jego interpretację. *5 W XX wieku Karl Barth zacytował słowa Kalwina, ale powiedział, że są one prawdziwe jedynie “mitologicznie.” *6 Ostatnio świat nauki w dużej mierze porzucił interpretację Kalwina, wraz z trzema najbardziej poważanymi dziś komentatorami odrzucającymi niektóre lub wszystkie jego poglądy. *7

Niedawno analiza intertekstualna dała nam nowe narzędzia do oceny jego wniosków. *8 W oparciu o te narzędzia stwierdzamy, że rozumienie Rzymian 9 przez Kalwina naznaczone jest pięcioma różnymi błędami.

Owe pięć błędów Kalwina znajdujemy w jego objaśnieniu Listu do Rzymian 9:6-24. Po pierwsze, z wersetów 6-13 Kalwin wnioskuje, że zarówno Ismael, jak i Ezaw są potępieni; po drugie, na podstawie wersetów 14-15 stwierdza, że Bóg w swoim charakterze jest arbitralny; po trzecie, z wersetów 16-18 Kalwin wywodzi, że Bóg całkowicie kontrolował faraona i uczynił go nieposłusznym wobec Jego rozkazów; po czwarte, na podstawie wersetów 19-20 Kalwin utrzymuje, że nikt nie może odnosić Bożego zbawienia oraz potępienia do obiektywnego standardu sprawiedliwości; i po piąte, Kalwin uważa, iż wersety 21-24 nauczają o Bogu stwarzającym niektórych ludzi w wyraźnym celu potępienia ich. W rzeczywistości żadna z tych koncepcji nie występuje w 9 rozdziale Listu do Rzymian. Kalwin widzi je tam wyłącznie z powodu rozmaitych egzegetycznych błędów, które popełnia z powodu niezrozumienia intertekstualnego zastosowania Starego Testamentu przez Pawła.

Ocena egzegezy Kalwina w świetle analizy intertekstualnej ujawnia, że Kalwin błędnie zrozumiał użycie przez Pawła tekstów Starego Testamentu według czterech z siedmiu zaproponowanych przez Haysa testów. Kalwin zaczyna dobrze, przechodząc trzy pierwsze testy analizy intertekstualnej. Pierwszym testem jest dostępność: dla Pawła i jego czytelników Pismo Święte było Pismem cytowanym w języku hebrajskim lub z Septuaginty, więc autorytet cytowanych tekstów jest bezdyskusyjny. Oczywiście Kalwin nie miał problemu z tym testem. Drugim testem jest objętość: ponieważ Paweł cytuje te teksty, dla Kalwina czy kogokolwiek innego nie ma wątpliwości, które teksty są cytowane. Trzecim testem jest powtarzalność: w Liście do Rzymian i pozostałych listach Paweł cyklicznie odnosi się do Abrahama, do doświadczenia Wyjścia i cytuje Izajasza, ukazując jak ważne są te fragmenty Pisma Świętego w jego [Pawła] zrozumieniu planu Bożego. Także tutaj Kalwin rozumuje jak Paweł, ponieważ bardzo ceni te fragmenty. Jednak po tym dobrym początku Kalwin zaczyna się potykać odnośnie pozostałych czterech testów.

Pełny tekst opracowania znajduje się na stronie:
http://www.ulicaprosta.lap.pl/new/pdf/ksiazki/Kalwin_i_Rzymian_9-analiza_intertekstualna.pdf


Przypisy:

1. John Calvin, Institutes of the Christian Religion, John T. McNeill, ed. (Philadelphia: The Westminster Press, 1960), 3.23.7, str. 955. W tym fragmencie Kalwin odnosi się konkretnie do dekretu Boga, że upadek Adama nieodwracalnie pogrążył w wiecznej śmierci tak wielu dorosłych, wraz z ich potomstwem już w wieku niemowlęcym. Wydaje się jednak jasne, że Kalwin ma na myśli szerszą ideę potępienia, gdy używa tego przymiotnika.


sobota, 15 lipca 2023

Dlaczego sprawa Serweta jest zasadnym argumentem przeciw kalwinizmowi

Kiedy z dumą nosiłem etykietkę „kalwinisty”,  szczerze mówiąc niewiele wiedziałem o francuskim Reformatorze Janie Kalwinie i jego własnych pismach. Ta etykietka była po prostu  skrótowym przedstawieniem moich poglądów soteriologicznych. Kiedy nie- kalwiniści  wspominali o Michale Serwecie [właściwie Miguel Servet, 1511-1553] - pewnym człowieku  zabitym pod rządami Kalwina w Genewie za brak zgody w kwestiach doktrynalnych - po prostu ich lekceważyłem. Uznawałem, że unikają argumentów biblijnych na rzecz ataków ad hominem na dawnego, martwego teologa, który miał niewiele wspólnego z właściwymi doktrynami.

Podejrzewam, że wielu współczesnych kalwinistów tak właśnie traktuje ten problem.
Mogą oni przyjąć lub odrzucić etykietkę „kalwinista”, a może nawet woleliby zmienić ją
na rzecz określeń takich jak „reformowany” lub zwolennik systematyki „TULIP”, „suwerennego wybrania” lub „doktryn łaski”. Zazwyczaj kalwiniści postrzegają personalne  argumenty na temat okrutnego traktowania dysydentów przez Jana Kalwina jako odwracanie uwagi od biblijnych doktryn, które są dla nich istotne.

Szczerze mówiąc, kalwiniści mają tutaj rację. Jeśli nie-kalwinista nie jest skłonny w pełni zbadać biblijnych doktryn soteriologicznych proponowanych przez kalwinistę, to tak naprawdę nie ma podstaw do uderzania w twórcę tej teologii systematycznej. Fakt, że Jan Kalwin traktował innowierców w grzeszny sposób, nie dowodzi, że soteriologia kalwinistyczna jest błędna.

(Swoją drogą, Jan Kalwin uważał torturowanie i zabijanie wyznawców fałszywych doktryn za uzasadnione. Jest to udokumentowany fakt. Dokumentacja znajduje się pod TYM LINKIEM) *1

Jednakże, jeśli kalwinista wkracza na arenę w obronie działań Jana Kalwina, wówczas nie-kalwinista ma pełne prawo do przedstawienia tych zarzutów w całej pełni i poddania ich pod rozwagę. Na przykład, widziałem wielu kalwinistycznych biblistów argumentujących, że Jan Kalwin „żył w innych czasach” i musimy zrozumieć, że „był dzieckiem swojej epoki", ponieważ „ten rodzaj surowego traktowania był powszechnym przekonaniem i praktyką chrześcijan w  XVI wieku”.

W rzeczywistości było to powszechne przekonanie i praktyka Reformatorów kalwinistycznych z XVI wieku, a nie reformatorów chrześcijańskich w ogóle. Innymi słowy, surowe traktowanie  osób o innych poglądach było bardziej powszechne wśród tych, którzy uznawali systematykę TULIP.

Balthazar Hubmaier i większość anabaptystów ery Reformacji nauczali, że nawet ateistom (a cóż dopiero chrześcijanom o odmiennych przekonaniach doktrynalnych) należy okazywać łaskę, ponieważ Bóg okazał ją nam.

Ponadto argumentacja, że po prostu tak wtedy było, ignoruje samych oponentów Kalwina. Na przykład, jak dowiadujemy się z linku cytowanego powyżej:

* W latach 1542-1564 miało miejsce 76 banicji. Całkowita populacja Genewy wynosiła wówczas 20 000 mieszkańców. *2

* Pasierbica i zięć Kalwina znaleźli się wśród skazanych za cudzołóstwo i straconych.

* W Genewie religia i moralność nie pokrywały się ze sobą całkowicie. Dostępna dokumentacja Konsystorza [zgromadzenia – przyp. tłum.] z tego okresu ujawnia wysoki odsetek nieślubnych dzieci, porzuconych niemowląt, przymusowych małżeństw i wyroków śmierci.

* W jednym przypadku dziecko zostało ścięte za podniesienie ręki na rodziców. (zgodnie ze starotestamentowym prawem Mojżeszowym Kalwin uważał, że kara śmierci i egzekucja zbuntowanych dzieci oraz cudzołożników jest biblijna).

* W okresie 17 lat, kiedy Kalwin rządził w Genewie, w mieście odnotowano 139 egzekucji.

Morderczy synod w Dortdrecht w latach 1618-1619

Niechrześcijańskie i mordercze zachowanie spadkobierców Kalwina wobec heretyków jest w pełni widoczne na synodzie w Dort. (Holenderska nazwa...