Wielu kalwinistów podtrzymując ten system, wygłasza zdumiewające stwierdzenia, takie jak: „Ponieważ wola Boża zawsze się wypełnia, wola każdego stworzenia musi być zgodna z suwerenną wolą Boga”Logicznie rzecz biorąc, każda myśl, słowo i czyn ludzkości (łącznie z najohydniejszą niegodziwością) zostały zaplanowane przez Boga. Vance komentuje: „To, że cudzołóstwo i niewdzięczność są w rzeczywistości częścią «tajemnej woli» Boga, nie powinno dziwić w świetle (...) kalwińskiej koncepcji wszechogarniającego dekretu Bożego” Czy jednak sumienie każdego z nas obdarzonego przez Boga, nie wzdryga się na myśl o tym, że wszelkie zło jest zgodne z wolą Bożą? Pink odrzuca nawet różnicę dokonywaną czasami pomiędzy „doskonałą wolą” Boga a Jego „permisywną wolą”, ponieważ „Bóg zezwala tylko na to, co jest zgodne z Jego wolą” W ten sposób zaprzecza poglądowi MacArthura na temat 1 Tymoteusza 2:4, że Bóg ma dwie sprzeczne wole – poglądowi, z którym w pełni zgadzają się Sproul, Piper i inni czołowi kalwiniści.
Kalwiniści walczą o pogodzenie suwerenności, która powoduje każdą grzeszną myśl, słowo i czyn i potępia miliardy, z powtarzanymi biblijnymi zapewnieniami o Bożej dobroci, współczuciu i miłości do wszystkich. Podobnie jak MacArthur, John Piper proponuje niebiblijne i irracjonalne
rozwiązanie – ideę, że Bóg ma dwie wole, które są ze sobą sprzeczne, ale nie są w konflikcie:
"Dlatego potwierdzam z Jana 3:16 i 1 Tymoteusza 2:4, że Bóg kocha świat z głębokim współczuciem, które pragnie zbawienia wszystkich ludzi. Jednak potwierdzam również, że Bóg wybrał przed założeniem świata tych, których zbawi od grzechu. Ponieważ nie wszyscy ludzie są zbawieni, musimy wybrać, czy wierzymy (z arminianami), że Boża wola zbawienia wszystkich ludzi jest ograniczona przez Jego zaangażowanie w ludzkie samodecydowanie, czy też wierzymy (z kalwinistami), że Boża wola zbawienia wszystkich ludzi jest powstrzymywana przez Jego zaangażowanie w uwielbienie Jego suwerennej łaski (Efez. 1:6,12,14; Rzym. 9:22-23)... Niniejsza książka ma na celu wykazanie, że suwerenność Bożej łaski w zbawieniu jest nauczana w Piśmie Świętym. Moim wkładem było po prostu pokazanie, że Boża wola, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni, nie stoi w sprzeczności z suwerennością Bożej łaski w wybraniu. To znaczy, moją odpowiedzią na pytanie o to, co powstrzymuje Bożą wolę zbawienia wszystkich ludzi, jest Jego najwyższe zobowiązanie do podtrzymania i ukazania pełni Jego chwały poprzez suwerenną demonstrację Jego gniewu i miłosierdzia dla radości Jego wybranych i wierzących ludzi
z każdego plemienia, języka i narodu".*
* John Piper, “Are There Two Wills In God?” w: Still Sovereign, ed. Thomas R. Schreiner
and Bruce A. Ware (Grand Rapids, MI: Baker Books, 2000), 130–31.
Po raz kolejny mamy jawną sprzeczność ze strony Pipera. W swojej wielkiej miłości i współczuciu Bóg „pragnie zbawienia wszystkich ludzi”. Jednak aby „ukazać pełnię Jego chwały” nie zbawia ich wszystkich – i to pomimo nalegania, że mógłby zbawić wszystkich, gdyby tego chciał. Wyjaśnijmy to sobie: Bóg Pipera pragnie zbawienia wszystkich ludzi; w swoim suwerennym nałożeniu nieodpartej łaski mógłby zbawić wszystkich, ale tego nie robi, aby zademonstrować swój gniew.
Mamy tu najbardziej oczywistą sprzeczność z możliwych. Jak kalwinista może się wytłumaczyć? Ach, Piper znalazł genialny sposób, aby stwierdzić, że Bóg kocha i naprawdę pragnie zbawić nawet tych, których od wieków przeznaczył na potępienie: Bóg ma dwie wole, które, choć sobie przeczą, tak naprawdę są w tajnym porozumieniu. Czy jesteśmy prowadzeni do szaleństwa, w którym słowa straciły swoje znaczenie?
Mamy uwierzyć, że nie jest sprzecznością dla Boga zaprzeczanie samemu sobie, jeśli sprzyja to „suwerennej demonstracji jego gniewu i miłosierdzia”! Rozum po raz kolejny zawodzi Pipera. Potępienie miliardów z pewnością zademonstrowałoby gniew Boga – ale jak miałoby to uwielbić Go w Jego miłosierdziu? A nawet gdyby tak było, to nie ma sposobu, by pogodzić potępienie z wyraźnymi oznakami Bożej miłości i pragnienia zbawienia wszystkich – co Piper niekalwinistycznie przyjmuje za dobrą monetę.
Piper ma jeszcze jeden problem. Bóg nie przeczy sam sobie. Dlatego Piper musi pogodzić to, co nazywa „dwiema wolami” Boga, aby pokazać, że są one zgodne, mimo, że bezpośrednio się ze sobą nie zgadzają i unieważniają. A tego nie udaje mu się zrobić, bo jest to niemożliwe. Sprzeczność jest sprzecznością i nie ma uczciwego sposobu, aby dwie sprzeczne propozycje mogły dojść do zgody.
W historii chrześcijaństwa od czasu do czasu pojawia się jakaś nowa LOGIA lub IZM. To wywołuje kontrowersje, podziały i spory. Takim antagonizującym środowisko ewangelicznych chrześcijan IZMEM jest Kalwinizm. Ponieważ w polskiej przestrzeni jest już dość sporo artykułów promujących Kalwinizm, uznałem za stosowne upowszechnić stanowisko osób nie zgadzających się z Kalwinizmem. Przy czym chciałbym zaznaczyć, że Arminianizm czy Amyraldyzm nie są jedyną odpowiedzią.
poniedziałek, 22 września 2025
Rewizja teorii - dwóch sprzecznych woli
niedziela, 7 września 2025
Bóg – władca marionetek
Nacisk na suwerenność, która z konieczności nie pozwala człowiekowi na żaden wybór, stał się podstawą systemu teologicznego znanego dziś jako kalwinizm. Suwerenność Boga i niemożność człowieka do powiedzenia, pomyślenia lub zrobienia czegokolwiek, czego Bóg nie zaplanował, to koronny argument sprowadzający człowieka do roli marionetki, którą Bóg pociąga za sznurki.
Engelsma twierdzi, że „apostoł Paweł był zdeklarowanym, zagorzałym zwolennikiem predestynacji, wyznającym podwójną predestynację, wybranie i odrzucenie” To, co Engelsma przypisuje Pawłowi, Jewett twierdzi, że było to wspólne przekonanie każdego teologa w historii, o którym warto wspomnieć: „Każdy teolog pierwszej rangi od Augustyna do Bartha potwierdził (...), że Boże wybranie jest sprawiedliwą i świętą decyzją, którą Bóg podejmuje zgodnie z własnym upodobaniem, aby odkupić obiekty swojej wybiórczej miłości”. Człowiek nie może nawet uwierzyć w ewangelię bez Boga, który powoduje, że on to czyni. A to, że On sprawia, że tak niewielu wierzy, a tak wielu przeznacza na wieczne męki, jest „według Jego własnego upodobania”! Czy to naprawdę jest „Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa” (Efez. 1:3)?
Piper pisze całą książkę, „aby bronić twierdzenia, że Bóg nie jest niesprawiedliwy w bezwarunkowym przeznaczeniu niektórych Izraelitów do zbawienia, a niektórych do potępienia”.
Co mamy zrobić z Bożym wzywaniem skierowanym do całego Izraela o pokutę? A co z faktem, że wszyscy Izraelici zabili baranka, pokropili krwią odrzwia, zostali wybawieni z Egiptu, jedli mannę i „pili ten sam duchowy napój (...), ze skały duchowej, która szła za nimi. A tą skałą był Chrystus” (1 Kor. 10:4)? A jednak Bóg przeznaczył wielu z nich, jeśli nie większość, na wieczne potępienie? Wręcz przeciwnie, było jasne, że Bóg pragnął wiecznego zbawienia całego Izraela.
Nie spieramy się z kalwinizmem w kwestii Bożej prawości czy sprawiedliwości – problemem jest Jego miłość. Czy On kocha cały świat i pragnie, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni, czy też nie? Kalwinizm ogranicza nieskończoną miłość Boga do wybranej grupy, natomiast Biblia deklaruje Jego miłość do wszystkich i pozwala człowiekowi dokonać wyboru, którego wymaga miłość.
Packer wyjaśnia stanowisko kalwinistów: „Bóg kocha wszystkich w pewien sposób (każdy, kogo stwarza... otrzymuje wiele niezasłużonych, dobrych darów...). Niektórych kocha na wszystkie sposoby (to znaczy... doprowadza ich do wiary, do nowego życia i do chwały zgodnie z celem swojego planu)”. Ale czy naprawdę miłością „na niektóre sposoby” byłoby dla Boga dawanie tymczasowych, ziemskich, „niezasłużonych, dobrych darów” tym, których przeznaczył na wieczne męki? Miłość „w pewien sposób”? Absolutnie nie! Miłość nie może poprzestać na dawaniu wszystkiego, co może, tym, których kocha.
Cóż to za miłość, która zapewnia doczesne błogosławieństwa tym, których przeznacza na wieczną zgubę? Chrystus powiedział, że to zły interes, aby człowiek „cały świat pozyskał, a na swojej duszy poniósł szkodę” (Mat.16:26). Zatem nie jest to żadną miłością dla Boga, aby dać nawet „cały świat” temu, kogo przeznaczył na „utratę własnej duszy”! A jednak Packer nazywa to darem „miłości”, którą kalwinizm przypisuje Bogu. Palmer oświadcza:
"Dekretem Boga, dla objawienia Jego chwały, jedni ludzie i aniołowie są przeznaczeni do życia wiecznego, a inni na wieczną śmierć... Bóg powołał wybranych do chwały... Resztę ludzkości raczył, według niezbadanych zamysłów swej woli (...) dla chwały swej suwerennej władzy nad swymi stworzeniami (…), przeznaczyć na hańbę i gniew z powodu ich grzechu, ku chwale swej chwalebnej sprawiedliwości."
Jak możemy nie potępić tak przerażającego zniekształcenia obrazu Boga? Kalwinizm jest prowadzony do tego przekonania, które hańbi Boga, poprzez swoje błędne zrozumienie suwerenności. A rozwiązanie jest tak proste: uznaj, że Bóg suwerennie dał człowiekowi prawdziwą moc wyboru, a Bóg zostanie oczyszczony z zarzutów i uczczony.
Od 26 maja 2025 - Książka została wydrukowana i jest udostępniona do zakupu na stronie wydawnictwa Areopag:
środa, 15 maja 2024
Zagadka kalwinizmu
Kalwinizm,
od mojego pierwszego zetknięcia się z jego naukami i praktykami, aż do
dziś, nie przestał być dla mnie zagadką. Właściwie, to im więcej o nim
wiem, tym bardziej jestem zdumiony. Kilku jego zwolenników powiedziało
mi, że jestem zbyt tępy, by pojąć jego nauki. Nie czuję się urażony tym
oskarżeniem, lecz uważam, że stawia mnie ono w dobrym towarzystwie. Dave
Hunt, jeden z najbardziej inteligentnych ludzi, jakich kiedykolwiek
znałem, został kiedyś oskarżony przez dwóch młodych kalwińskich pastorów
o to, że „nie jest w stanie” zrozumieć kalwinizmu (czyli jest na to
zbyt głupi) - głównie dlatego, że nie zna greki i hebrajskiego.
Dave odpowiedział im w sposób łagodny, a zarazem celny, że ich własna, stosunkowo krótka edukacja w zakresie greki i hebrajskiego jest ledwie porównywalna ze znajomością tych języków przez chrześcijan z pierwszego wieku. Jednak znajomość tych języków nie dawała wczesnym wierzącym żadnej przewagi, gdy chodziło o życie według Pisma Świętego, ponieważ duża część Nowego Testamentu została napisana, by poprawić ich błędy.
niedziela, 5 maja 2024
Czego suwerenny Bóg zrobić nie może?
Niniejszy artykuł został pierwotnie opublikowany 1 lutego 2001 i dostępny jest na stronie The Berean Call.
Tytuł oryginalny: What a sovereign God cannot do?
Tłumaczenie na polski, za uprzejmą zgodą Wydawców: apologetykabiblijna.pl
Wersety biblijne pochodzą z:
Pismo Święte: Stary i Nowy Testament. Pilnie i wiernie przetłumaczone w 1632, z uwspółcześnioną gramatyką i uaktualnionym słownictwem, tj. „Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej”, Fundacja Wrota Nadziei, Toruń, 2022.
Czego suwerenny Bóg zrobić nie może?
Jednym
z najczęstszych wyrażeń jakie słyszy się w kręgach chrześcijańskich,
zwłaszcza w celu dodania sobie otuchy, gdy sprawy nie układają się
najlepiej, jest stwierdzenie, że „Bóg ma kontrolę, wciąż zasiada na
tronie”. Chrześcijanie pocieszają się tymi słowami – ale co one
oznaczają? Czy Bóg nie miał wszystkiego „pod kontrolą”, gdy Szatan się
zbuntował i gdy Adam i Ewa byli nieposłuszni, jednak teraz ma? Czy to,
że Bóg sprawuje kontrolę oznacza, że wszystkie gwałty, morderstwa, wojny
i mnożące się zło są dokładnie tym, co On zaplanował i czego pragnie?
Chrystus prosi nas, abyśmy się modlili:
"Niech przyjdzie twoje królestwo, niech się dzieje twoja wola na ziemi, tak jak w niebie." Ewangelia Mateusza 6,10
Po co ta modlitwa, skoro jesteśmy już w królestwie Bożym ze związanym szatanem, jak nauczał Jan Kalwin i jak twierdzą dziś rekonstrukcjoniści? Czy świat szalejącego zła naprawdę może być tym, czego chce Bóg? Z pewnością nie!
„Chwileczkę!” – ktoś odpowie. „Czy sugerujesz, że nasz wszechmocny Bóg nie jest w stanie zrealizować swojej woli na ziemi? Cóż to za herezja! Paweł wyraźnie mówi, że Bóg ‘dokonuje wszystkiego według rady swojej woli’” (Efezjan 1:11).
Tak. Jednak sama Biblia zawiera wiele przykładów ludzi sprzeciwiających się woli Boga i nieposłusznych Mu. Bóg lamentuje: „Wychowałem i wywyższyłem synów, ale oni zbuntowali się przeciw mnie” (Izajasza 1:2). Ofiary, które Mu składają i ich złe życie są oczywiście niezgodne z Jego wolą. Powiedziano nam, że „faryzeusze i znawcy prawa odrzucili radę Boga […]” (Łukasza 7:30). Oświadczenie Chrystusa w Ewangelii wyraźnie pokazuje, że nie wszyscy zawsze postępują zgodnie z wolą Bożą. Wynika to również z (Izajasza 65:12; 1 Tesaloniczan 5:17-19; Hbr. 10:36; 1 Piotra 2:15; 1Jana 2:27) i wielu innych wersetów. W rzeczywistości Efezjan1:11 nie mówi, że wszystko, co się dzieje, dzieje się zgodnie z wolą Boga ale zgodnie z „radą” Jego woli. Najwyraźniej rada woli Bożej dała człowiekowi wolność nieposłuszeństwa wobec Niego. Nie ma innego wytłumaczenia dla grzechu.
Jednak w swojej gorliwości, by chronić suwerenność Boga przed jakimkolwiek wyzwaniem, A. W. Pink gorąco argumentuje:
"Bóg z góry zaplanował wszystko, co się wydarzy […]”. Bóg inicjuje wszystkie rzeczy, reguluje wszystkie rzeczy […]" Arthur W. Pink *1
Edwin H. Palmer zgadza się z tym:
"Bóg stoi za wszystkim. On decyduje i powoduje wszystkie rzeczy, które się wydarzają […] On zaplanował wszystko ‘według rady swojej woli’ (Ef.1,11): ruch palca […] błąd maszynistki – nawet grzech" Edwin H. Palmer *2
Właśnie tutaj konfrontujemy się z istotnym rozróżnieniem. Jedną rzeczą dla Boga, w Jego suwerenności i bez umniejszania tej suwerenności, jest danie człowiekowi mocy buntowania się przeciwko Niemu. To otwiera drzwi dla grzechu, za który odpowiedzialność ponosi wyłącznie człowiek – dokonując wolnego wyboru. Czymś zupełnie innym jest to, że Bóg kontroluje wszystko do tego stopnia, że musi skutecznie doprowadzić człowieka do grzechu.
Błędem jest wyobrażanie sobie, że aby Bóg mógł kontrolować swój wszechświat, musi wszystko z góry zaplanować i zainicjować. W ten sposób powoduje On grzech, a następnie karze grzesznika. Aby uzasadnić ten pogląd, argumentuje się, że „Bóg nie jest zobowiązany do rozszerzania swojej łaski na tych, których przeznacza na wieczny sąd”. W rzeczywistości jednak obowiązek nie ma żadnego związku z łaską.
Sugerowanie, że Bóg nie może wykorzystać do swoich celów tego, czego nie przewidział i nie zapoczątkował, w rzeczywistości umniejsza Bożą suwerenność. Nie ma ani logicznego, ani biblijnego powodu, dla którego suwerenny Bóg nie mógłby pozwolić istotom stworzonym na Jego podobieństwo, na wolność prawdziwego moralnego wyboru. Istnieją również przekonujące powody, dla których mógłby to zrobić. Wielu ateistów (lub szczerze poszukujących, którzy są zaniepokojeni złem i cierpieniem) rzuca nam w twarz: „Twierdzisz, że twój Bóg jest wszechmocny. Dlaczego więc nie powstrzymuje On zła i cierpienia? Jeśli mógłby, a tego nie robi, to jest potworem; jeśli nie może, to nie jest wszechmocny!”. Ateista myśli, że ma nas w garści.
Odpowiedź obejmuje szereg rzeczy, których Bóg nie może zrobić.
Ponieważ Bóg jest nieskończony w mocy, więc nie może być niczego, czego nie mógłby zrobić! Naprawdę? Sam fakt, że ma On nieskończoną moc oznacza, że nie może zawieść. Jest wiele innych rzeczy, które skończone istoty robią przez cały czas, ale których nieskończony, absolutnie suwerenny Bóg nie może zrobić, ponieważ jest Bogiem: kłamać, oszukiwać, kraść, grzeszyć, mylić się itp. W rzeczywistości wiele innych rzeczy, których Bóg nie może zrobić, jest dla nas bardzo ważne, abyśmy zrozumieli je w obliczu wyzwań ze strony sceptyków.
Niestety, jest wiele szczerych pytań, na które większość chrześcijan nie potrafi odpowiedzieć. Niewielu rodziców poświęciło czas na przemyślenie wielu intelektualnych i teologicznych wyzwań, przed którymi coraz częściej stają ich dzieci, wyzwań, na które dzisiejsza młodzież nie znajduje odpowiedzi z tak wielu kazań i lekcji w szkółkach niedzielnych. W rezultacie coraz więcej osób wychowanych w ewangelicznych domach i kościołach porzuca „wiarę”, której nigdy odpowiednio nie zrozumieli.
Czy suwerenność i moc są lekarstwem na wszystko? Wielu chrześcijan powierzchownie tak uważa. Jest jednak wiele rzeczy, dla których suwerenność i moc nie mają znaczenia. Bóg działa nie tylko suwerennie ale także w miłości, łasce, miłosierdziu, dobroci, sprawiedliwości i prawdzie. Jego suwerenność jest wykonywana tylko w doskonałej harmonii ze wszystkimi innymi Jego atrybutami.
Jest wiele rzeczy, których Bóg nie może uczynić, nie pomimo tego, kim jest ale z powodu tego kim jest. Nawet Augustyn, opisywany jako pierwszy z wczesnych tak zwanych Ojców Kościoła, który „nauczał o absolutnej suwerenności Boga”, *3
oświadczył:
"Dlatego też nie może On uczynić niektórych rzeczy właśnie z tego powodu, że jest wszechmocny." Augustyn z Hippony *4
Ze względu na Jego absolutną świętość, niemożliwe jest aby Bóg czynił zło, powodował aby czyniono zła, a nawet nakłaniał kogokolwiek do zła:
"Niech nikt, gdy jest kuszony, nie mówi: Jestem kuszony przez Boga. Bóg bowiem nie może być kuszony do złego ani sam nikogo nie kusi." List Jakuba 1,13
Ale co z wieloma miejscami z Pisma, w których Bóg kusił kogoś lub był kuszony? Na przykład „wystawił Abrahama na próbę” (Księga Rodzaju 22:1). Hebrajskie słowo w tym miejscu i w całym Starym Testamencie to 'nacah', co oznacza testować lub udowadniać jak w przypadku oceny czystości metalu. Nie ma ono nic wspólnego z kuszeniem do grzechu. Bóg testował wiarę i posłuszeństwo Abrahama.
Jeśli Bóg nie może być kuszony, dlaczego Izrael został ostrzeżony: „Nie będziecie wystawiać na próbę PANA, swojego Boga […]” (Powtórzonego Prawa 6:16). Powiedziano nam nawet, że w Massie, wymagając wody, „wystawili na próbę PANA, mówiąc: Czy PAN jest wśród nas, czy nie?” (Wyjścia 17:7). Później „[…] wystawiali Boga na próbę w swych sercach, żądając pokarmu według swego pragnienia. I mówili […] Czy Bóg może zastawić stół na tej pustyni? […] pobudzali do gniewu Boga Najwyższego […]” (Psalm 78: 18,19,56).
Bóg nie był wystawiony na próbę, aby uczynił zło! On był prowokowany, dlatego Jego cierpliwość była testowana. Zamiast czekać na Niego posłusznie, aby zaspokoił ich potrzeby, Jego lud domagał się, żeby użył swojej mocy i dał im to, czego chcieli, żeby zaspokoić swoje żądze. Ich „kuszenie” Boga było bluźnierczym wyzwaniem, zmuszającym Go albo do spełnienia ich pragnień, albo do ukarania ich za bunt.
Kiedy Jezus był „kuszony przez diabła”, aby zrzucić się ze szczytu świątyni i udowodnić obietnicę, że aniołowie będą Go nosić na rękach, zacytował: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, swego Boga” (Mateusza 4:7). Innymi słowy, celowe stawianie się w miejscu, w którym Bóg musi działać, aby nas chronić, jest kuszeniem Go.
Jakub mówi dalej:
"Lecz każdy jest kuszony przez własną pożądliwość, która go pociąga i nęci" List Jakuba 1,14
Pokusa zła nie pochodzi z zewnątrz ale z wewnątrz. Człowiek, który nie mógłby być „kuszony” do bycia nieuczciwym w biznesie, może ulec pokusie cudzołóstwa, a tym samym być nieuczciwym wobec swojej żony. Mówi się, że „każdy ma swoją cenę”.
Bóg nie kusił Adama i Ewy do grzechu, gdy powiedział im, by nie jedli z określonego drzewa. Ewa była kuszona przez własną żądzę i samolubne pragnienia. Nawet w niewinności człowiek może być samolubny i nieposłuszny. Widzimy to u małych niemowląt, które przypuszczalnie nie znają jeszcze różnicy między dobrem a złem.
Ponadto istnieje wiele innych rzeczy, których Bóg nie może uczynić. Bóg nie może zaprzeć się samego siebie ani zaprzeczyć samemu sobie. Nie może się zmienić. Nie może wycofać się ze Swojego Słowa. W szczególności w odniesieniu do ludzkości istnieją pewne rzeczy, których Bóg nie może zrobić, a które są bardzo ważne, aby je zrozumieć i wyjaśnić innym. Jedną z najbardziej fundamentalnych koncepcji (i najmniej rozumianą przez ludzi „religijnych”) jest to: Bóg nie może przebaczyć grzechu bez zapłacenia kary i przyjęcia jej przez człowieka.
Czy chcemy przez to powiedzieć, że pomimo swojej suwerenności i nieskończonej mocy, Bóg nie może przebaczyć komukolwiek zechce, nie może po prostu wymazać jego konta w niebiańskim rejestrze? Dokładnie: Nie może, ponieważ jest również doskonale sprawiedliwy. „Sugerujesz więc” – narzekają niektórzy – „że Bóg chce zbawić całą ludzkość, ale nie ma mocy, by to uczynić? Jest to zaprzeczenie Bożej wszechmocy i suwerenności, jeśli jest coś, czego On pragnie, ale nie może tego osiągnąć”. W rzeczywistości wszechmoc i suwerenność nie mają znaczenia w odniesieniu do przebaczenia.
Chrystus w ogrójcu, w noc przed ukrzyżowaniem, zawołał: „Mój Ojcze, jeśli to możliwe, niech mnie ominie ten kielich” (Mateusza 26:39). Z pewnością, gdyby możliwe było zapewnienie zbawienia w jakikolwiek inny sposób, Ojciec pozwoliłby Chrystusowi uniknąć rozdzierających fizycznych cierpień krzyża i nieskończonej duchowej agonii znoszenia kary, jaką Jego doskonała sprawiedliwość wymierzyła za grzech. Ale nawet dla wszechmocnego Boga nie było innej drogi. Ważne jest, abyśmy jasno wyjaśnili tę biblijną i logiczną prawdę, kiedy przedstawiamy ewangelię.
Załóżmy, że sędzia ma przed sobą syna, córkę lub inną ukochaną osobę uznaną przez ławę przysięgłych za winną wielokrotnego morderstwa. Pomimo swojej miłości, sędzia musi utrzymać karę wymaganą przez prawo. Miłość nie może zniweczyć sprawiedliwości. Jedynym sposobem, w jaki Bóg mógłby przebaczyć grzesznikom i pozostać sprawiedliwym, byłoby zapłacenie przez Chrystusa kary za grzech (Rz.3,21-28).
Istnieją jeszcze dwie sprawy o zasadniczym znaczeniu dla zbawienia człowieka, których Bóg nie może uczynić: Nie może zmusić nikogo do kochania Go i nie może zmusić nikogo do przyjęcia daru. Z samej natury miłości i dawania, człowiek musi mieć moc wyboru. Przyjęcie Bożej miłości i daru zbawienia przez Jezusa Chrystusa może nastąpić jedynie poprzez akt wolnej woli człowieka.
Niektórzy argumentują, że gdyby wolą Boga było, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni, to fakt, że nie wszyscy są zbawieni, oznaczałby, że wola Boga zostałaby udaremniona, a Jego suwerenność obalona przez ludzi. Argumentuje się również, że jeśli człowiek może powiedzieć „tak” lub „nie” Chrystusowi, to ma ostateczny głos w sprawie swojego zbawienia, a jego wola jest silniejsza niż wola Boża:
"Herezja wolnej woli detronizuje Boga i intronizuje człowieka." W. E. Best *5
Ani w Biblii, ani w logice nie ma nic, co sugerowałoby, że Boża suwerenność wymaga, by człowiek był bezsilny w dokonywaniu prawdziwych wyborów, moralnych lub innych.
Dając człowiekowi moc dokonania prawdziwego, niezależnego wyboru, nie umniejsza Bożej kontroli nad Jego wszechświatem. Będąc wszechmocnym i wszechwiedzącym, Bóg z pewnością mógłby tak zaaranżować okoliczności, aby bunt człowieka nie udaremnił Jego celów. W rzeczywistości Bóg mógłby nawet wykorzystać wolną wolę człowieka, aby pomóc w realizacji Jego własnych planów, a tym samym być jeszcze bardziej uwielbionym. Wielki Boży zamysł od założenia świata, by obdarzyć człowieka darem Swojej miłości, wyklucza jakąkolwiek możliwość wymuszenia tego daru na którymkolwiek z Jego stworzeń. Zarówno miłość, jak i wszelkiego rodzaju dary muszą być przyjmowane. Przymus wypacza porozumienie.
Fakt, że Bóg nie może zawieść, kłamać, grzeszyć, zmieniać się ani zaprzeczać samemu sobie, w najmniejszym stopniu nie umniejsza Jego suwerenności. Nie jest też mniej suwerenny, ponieważ nie może zmusić nikogo do kochania Go lub przyjęcia daru życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa. Ze strony człowieka przeważa odwrotne ograniczenie: nie ma nic, co ktokolwiek mógłby zrobić, aby zasłużyć lub zapracować na miłość lub dar. Muszą one być dane darmo z Bożego serca bez żadnego innego powodu niż miłość, miłosierdzie i łaska.
W sposób cudowny, dzięki Swojej suwerennej łasce, Bóg tak stworzył człowieka i tak zaprojektował dar, że człowiek może go dobrowolnie otrzymać aktem swojej woli i odpowiedzieć w miłości na Bożą miłość. Ktoś powiedział: „Wolna wola człowieka jest najcudowniejszym z dzieł Stwórcy”. *6
Moc wyboru otwiera drzwi do czegoś wspaniałego, czego nie można pojąć: prawdziwej społeczności między Bogiem a człowiekiem na wieczność. Bez wolnej woli człowiek nie mógłby otrzymać daru życia wiecznego, a zatem Bóg nie mógłby mu go dać.
Pusey wskazuje, że:
"[…] bez wolnej woli człowiek byłby gorszy od niższych zwierząt, które mają pewnego rodzaju ograniczoną wolność wyboru […] Byłoby sprzeczne z samym sobą, gdyby Wszechmogący Bóg stworzył wolny podmiot zdolny do kochania Go, nie będąc jednocześnie zdolnym do odrzucenia Jego miłości […] bez wolnej woli nie moglibyśmy swobodnie kochać Boga. Wolność jest warunkiem miłości." Edward B. Pusey *7
To moc prawdziwego wyboru z własnego serca i woli człowieka, którą Bóg suwerennie mu dał, pozwala Bogu kochać człowieka, a człowiekowi przyjmować tę miłość i kochać Boga w zamian, „ponieważ on pierwszy nas umiłował” (1Jana 4:19). Niemożliwe jest, aby moc wyboru mogła podważyć suwerenność Boga, ponieważ to suwerenność Boga obdarzyła człowieka tym darem i ustanowiła warunki zarówno kochania jak i dawania.
Sugerowanie, że Bogu brakowałoby „mocy” (tym samym zaprzeczając Jego suwerenności), gdyby zaoferował zbawienie, a niektórzy je odrzucili, mija się z celem. Moc i miłość nie należą do tej samej dyskusji. W rzeczywistości, spośród wielu rzeczy, których Bóg nie może zrobić, brak „mocy” nie jest powodem żadnej z nich, ani też Jego suwerenność nie jest w najmniejszym stopniu łagodzona przez którąkolwiek z nich.
Tak więc to, że ludzkość otrzymała od Boga moc wyboru, czy Go kochać, czy nie, i czy przyjąć, czy odrzucić darmowy dar zbawienia, dalekie jest od zaprzeczania Bożej suwerenności, jest przyznaniem, że sama suwerenność Boga zapewniła ją w sposób pełen miłości i cudowny.
Obyśmy
chętnie odpowiadali z serca na Jego miłość – naszą miłością i we
wdzięczności za Jego wielki dar, głosili innym dobrą nowinę.
Artykuł pochodzi ze strony:
https://apologetykabiblijna.pl/opracowania/czego-suwerenny-bog-zrobic-nie-moze
Bibliografia
1. Arthur W. Pink, The Sovereignty of God (Baker Book House, 1984), s. 240
2. Edwin H. Palmer, The Five Points of Calvinism (Baker Books, 1999), s. 25
3. C. Norman Sellers, Election and Perseverance (Schoettle Publishing Co., 1987), s. 3
4. Augustine of Hippo, The City of God (n.p.n.d.), V. s. 10
5. W. E. Best, Free Grace Versus Free Will (W. E. Best Books Missionary Trust, 1977), s. 35
6. Junius B. Reimensnyder, Doom Eternal (N.S. Quiney, 1880), s. 257; cytowany w: Samuel Fisk, Calvinistic Paths Retraced (Biblical Evangelism Press, 1985), s. 223
7. Edward B. Pusey, What Is Of Faith As To Everlasting Punishment? (James Parker & Co., 1881), s. 22-23; cytowany w: Fisk, op. cit., s. 222
poniedziałek, 12 lutego 2024
Jeśli dostałeś, to nie możesz stracić, a jeśli straciłeś, to nigdy nie miałeś
„Ci, którzy twierdzą, że zbawienia nie można w żaden sposób utracić,
rozumują w przedziwny sposób. Mówią oni, że:
Niech nas Bóg broni przed przyjęciem doktryny, której trzeba bronić tak fałszywym rozumowanie."
sobota, 15 lipca 2023
Dlaczego sprawa Serweta jest zasadnym argumentem przeciw kalwinizmowi
Kiedy z dumą nosiłem etykietkę „kalwinisty”, szczerze mówiąc niewiele wiedziałem o francuskim Reformatorze Janie Kalwinie i jego własnych pismach. Ta etykietka była po prostu skrótowym przedstawieniem moich poglądów soteriologicznych. Kiedy nie- kalwiniści wspominali o Michale Serwecie [właściwie Miguel Servet, 1511-1553] - pewnym człowieku zabitym pod rządami Kalwina w Genewie za brak zgody w kwestiach doktrynalnych - po prostu ich lekceważyłem. Uznawałem, że unikają argumentów biblijnych na rzecz ataków ad hominem na dawnego, martwego teologa, który miał niewiele wspólnego z właściwymi doktrynami.
Podejrzewam, że wielu współczesnych kalwinistów tak właśnie traktuje ten problem.
Mogą oni przyjąć lub odrzucić etykietkę „kalwinista”, a może nawet woleliby zmienić ją
na rzecz określeń takich jak „reformowany” lub zwolennik systematyki „TULIP”, „suwerennego wybrania” lub „doktryn łaski”. Zazwyczaj kalwiniści postrzegają personalne argumenty na temat okrutnego traktowania dysydentów przez Jana Kalwina jako odwracanie uwagi od biblijnych doktryn, które są dla nich istotne.
Szczerze mówiąc, kalwiniści mają tutaj rację. Jeśli nie-kalwinista nie jest skłonny w pełni zbadać biblijnych doktryn soteriologicznych proponowanych przez kalwinistę, to tak naprawdę nie ma podstaw do uderzania w twórcę tej teologii systematycznej. Fakt, że Jan Kalwin traktował innowierców w grzeszny sposób, nie dowodzi, że soteriologia kalwinistyczna jest błędna.
(Swoją drogą, Jan Kalwin uważał torturowanie i zabijanie wyznawców fałszywych doktryn za uzasadnione. Jest to udokumentowany fakt. Dokumentacja znajduje się pod TYM LINKIEM) *1
Jednakże, jeśli kalwinista wkracza na arenę w obronie działań Jana Kalwina, wówczas nie-kalwinista ma pełne prawo do przedstawienia tych zarzutów w całej pełni i poddania ich pod rozwagę. Na przykład, widziałem wielu kalwinistycznych biblistów argumentujących, że Jan Kalwin „żył w innych czasach” i musimy zrozumieć, że „był dzieckiem swojej epoki", ponieważ „ten rodzaj surowego traktowania był powszechnym przekonaniem i praktyką chrześcijan w XVI wieku”.
W rzeczywistości było to powszechne przekonanie i praktyka Reformatorów kalwinistycznych z XVI wieku, a nie reformatorów chrześcijańskich w ogóle. Innymi słowy, surowe traktowanie osób o innych poglądach było bardziej powszechne wśród tych, którzy uznawali systematykę TULIP.
Balthazar Hubmaier i większość anabaptystów ery Reformacji nauczali, że nawet ateistom (a cóż dopiero chrześcijanom o odmiennych przekonaniach doktrynalnych) należy okazywać łaskę, ponieważ Bóg okazał ją nam.
Ponadto argumentacja, że po prostu tak wtedy było, ignoruje samych oponentów Kalwina. Na przykład, jak dowiadujemy się z linku cytowanego powyżej:
* W latach 1542-1564 miało miejsce 76 banicji. Całkowita populacja Genewy wynosiła wówczas 20 000 mieszkańców. *2
* Pasierbica i zięć Kalwina znaleźli się wśród skazanych za cudzołóstwo i straconych.
* W Genewie religia i moralność nie pokrywały się ze sobą całkowicie. Dostępna dokumentacja Konsystorza [zgromadzenia – przyp. tłum.] z tego okresu ujawnia wysoki odsetek nieślubnych dzieci, porzuconych niemowląt, przymusowych małżeństw i wyroków śmierci.
* W jednym przypadku dziecko zostało ścięte za podniesienie ręki na rodziców. (zgodnie ze starotestamentowym prawem Mojżeszowym Kalwin uważał, że kara śmierci i egzekucja zbuntowanych dzieci oraz cudzołożników jest biblijna).
* W okresie 17 lat, kiedy Kalwin rządził w Genewie, w mieście odnotowano 139 egzekucji.
piątek, 14 lipca 2023
W poszukiwaniu hiper-kalwinisty cz.2
Doszedłem do wniosku, że obrona kalwinizmu to jest głównie próba utożsamienia różnic logicznych z semantycznymi (czyli dotyczącymi znaczeń wyrazów). Innymi słowy, gdy reformowany biblista broni kalwinizmu, jego główną strategią jest kontrolowanie języka debaty, tak jakby na tym polegała racjonalna obrona reformowanej teologii. Większość z nich robi to w szczerym przekonaniu, że omawianie właściwego sposobu mówienia o teologii reformowanej jest tym samym, co omawianie racjonalnych/teologicznych zalet teologii reformowanej.
Widać to wyraźnie, gdy przyjrzymy się określeniu „hiper-kalwinizm”. Żeby było jasne, moja teza nie brzmi: „Kalwiniści są nieszczerzy, gdy odróżniają swoje poglądy od hiper-kalwinizmu”. Jestem pewien, że są szczerzy i uznaję rozróżnienie, którego dokonują.
Moja teza jest taka, że hiper-kalwinizm nie istnieje w prawdziwym świecie; w rzeczywistości go nie ma, natomiast stał się kozłem ofiarnym dla kalwinistycznych biblistów, którzy poprzez taktykę odwrócenia uwagi od istoty problemu próbują odeprzeć krytykę teologii reformowanej, nie odpowiadając na nią.
Kontynuując naszą serię artykułów na temat polowania na nieuchwytnego hiper-kalwinistę (część pierwsza była odpowiedzią na artykuł Tima Challiesa), będziemy szukać w prozie Micheala Hortona z Ligonier Ministries. *
* https://www.ligonier.org/learn/articles/reformed-theology-vs-hyper-calvinism
MICHAEL HORTON
Lubię czytać Michaela Hortona, jego teologia systematyczna jest świetna. Optymistycznie przyjmuję, że jego artykuł będzie produktywny i przynajmniej wskaże mi właściwy kierunek. Zaczyna następująco:
Często krytycy definiują teologię reformowaną nie według tego, czego faktycznie naucza, ale według tego, dokąd ich zdaniem naturalnie prowadzi jej logika. Co gorsza, niektórzy hiper-kalwiniści podążają tą samą drogą. Tak czy inaczej, „kalwinizm” jest definiowany na podstawie skrajnych poglądów, których w rzeczywistości nie uznaje za biblijne.
Horton od razu zakłada, że hiper-kalwiniści nie są kalwinistami. Formułuje problem jako debatę między kalwinizmem a nie-kalwinizmem, przy czym to on decyduje, który z nich jest który. Tymczasem pytanie brzmi: „Czy hiper-kalwinizm jest spójnym, racjonalnym kalwinizmem?”. Dla Michaela Hortona odpowiedź na brzmi „nie”, zanim jeszcze zdefiniowaliśmy hiper-kalwinizm czy znaleźliśmy kogokolwiek, kto go popiera.
Co więcej, Horton przyznaje, że argument ten dotyczy logicznych implikacji teologii reformowanej i przyznaje, że niektórzy ludzie z kręgów reformowanych stają się hiper-kalwinistami. To świetnie! Ale potem... przestaje myśleć konsekwentnie. Jego następne stwierdzenie jest wyraźnym potwierdzeniem mojej tezy roboczej, pochodzącym z akademickiego kalwinizmu:
Zarzuty stawiane teologii reformowanej, które tak naprawdę dotyczą hiper-kalwinizmu, zostały ostatecznie odparte na międzynarodowym Synodzie w Dort (1618-1619), a także w Westminsterskim Wyznaniu Wiary i Katechizmach.
Horton dosłownie odrzuca krytykę logicznych implikacji [kalwinizmu] i przerzuca ją na „hiper-kalwinizm”. „To oni są winni, a nie my”. Postaram się dokładnie pokazać, w jaki sposób Horton zrzuca tutaj winę na „nich” (czyli hiper-kalwinistów).
TO NIE MY, TO ONI
„Czy Bóg jest autorem grzechu?” - to jest pierwszy zarzut podnoszony przez krytyków kalwinizmu dotyczący jego logicznych implikacji, który Horton chce przerzucić na hiper-kalwinistów. Jego odpowiedź brzmi następująco:
Grzech i zło mają swoje źródło nie w Bogu lub stworzeniu, ale w osobistej woli i działaniu stworzeń.
Zatem przypuszczalnie istnieją hiper-kalwiniści, którzy twierdzą, że „grzech i zło mają swoje źródło w Bogu” i stąd my, nie-kalwiniści, czerpiemy pomysł, że teologia reformowana jest również winna tego zarzutu. Dr Horton w ogóle nam nie mówi, kim są ci ludzie.
Gdyby istniała zdrowa wewnętrzna debata w ramach teologii reformowanej, w której hiper-kalwiniści byliby regularnie wymieniani z nazwiska i krytykowani, wówczas moja teza zostałaby znacznie osłabiona. Będę nadal szukał oznak takiej debaty, ale jak dotąd widzę jedynie, że niezwykle popularny pastor jakim jest John Piper, może mówić takie rzeczy, jak: „skąd wiemy, że Bóg zawsze wszystko kontroluje? Moja odpowiedź jest taka, że wiemy to, ponieważ tak naucza Biblia” ** i „Bóg kieruje wszystkimi ludzkimi planami i czynami”, a mimo to Horton bagatelizuje cel naszej krytyki jako błędnie określony. Jeśli dr Horton jest tak zaniepokojony zarzutem nie-kalwinistów, że „kalwinizm czyni Boga
autorem grzechu”, to dlaczego nie odnosi się do faktycznej podstawy tej krytyki czyli wypowiedzi najpopularniejszych pastorów kalwinistycznych?
** https://www.desiringgod.org/interviews/does-god-control-all-things-all-the-time
Utrzymując cel i powód naszej krytyki we mgle, a prawdziwych winowajców pozostawiając anonimowymi, Horton używa terminu „hiper-kalwinizm” jako kozła ofiarnego, aby uniknąć racjonalnej odpowiedzi na krytykę i jej powody.
W poszukiwaniu hiper-kalwinisty cz.1
Doszedłem do wniosku, że obrona kalwinizmu to jest głównie próba utożsamienia kategorii logicznych z semantycznymi (czyli dotyczącymi znaczeń wyrazów). Innymi słowy, gdy reformowany biblista broni kalwinizmu, jego główną strategią jest kontrolowanie języka debaty, tak jakby na tym polegała racjonalna obrona reformowanej teologii. Większość z nich robi to w szczerym przekonaniu, że omawianie właściwego sposobu mówienia o teologii reformowanej jest tym samym, co omawianie racjonalnych/teologicznych zalet teologii reformowanej.
Widać to wyraźnie, gdy przyjrzymy się określeniu „hiper-kalwinizm”. Jeśli moja teza o „strategii kontrolowania języka” jest słuszna, to w ustach apologetów kalwinizmu hiper-kalwinizm będzie mglistym terminem nie umocowanym w realnym świecie. Żeby było jasne, moja teza nie polega na tym, że kalwiniści są nieszczerzy, starając się robić rozróżnienie między swoimi poglądami a hiper-kalwinizmem. Jestem pewien, że są szczerzy. Moja teza jest taka, że hiper-kalwinizm nie istnieje w realnym świecie; tak naprawdę go nie ma. Kalwiniści nie potrafią wymienić ani jednego rzeczywistego hiper-kalwinisty, nie istnieje żadne hiper-kalwinistyczne wyznanie wiary, nie ma hiper-kalwinistycznych biblistów, którzy by się w ten sposób określali i nikt nie jest pastorem żadnego kościoła w ramach samozwańczej doktryny hiper-kalwinizmu.
Podczas tej serii artykułów będę „polował” na nieuchwytnego hiper-kalwinistę, przeglądając wypowiedzi najwybitniejszych kalwinistycznych biblistów udzielających się na najbardziej znanych kalwinistycznych stronach internetowych; Autorami tych wypowiedzi będą Tim Challies, Ligonier z Michaelem Hortonem, portal Got Questions i The Gospel Coalition z Justinem Taylorem, a później Kevinem DeYoungiem. Przeglądając ich teksty, szukam jasnej definicji hiper-kalwinizmu, a także zadaję następujące pytania: Kim jest hiper-kalwinista? Kto się za takiego uważa? Kto prowadzi kościół, który określa się mianem kościoła hiper-kalwinistycznego? Kto jest szefem jakiejś organizację hiper-kalwinistycznej? Kto pisze artykuły pod przykrywką hiper-kalwinizmu?
NA POCZĄTEK TIM CHALLIES
Przeczytajcie cały artykuł na stronie Challiesa .* Zacytuję jego fragmenty, rozpoczynając rozpoczniemy naszą wędrówkę do lasu w poszukiwaniu Reformowanego Yeti.
* https://www.challies.com/articles/hyper-calvinism-a-brief-definition/
Szczerze mówiąc, dla osoby, która nie rozumie kalwinizmu, hiper-kalwinistą może być każdy kalwinista. Tak więc dzisiaj pokrótce chcę zawęzić jego dokładniejszą definicję, ponieważ termin ten wypłynął kilka razy w ostatnich tygodniach.
OK, więc hiper-kalwinista nie musi nawet być kalwinistą. Nie jestem pewien, czy to zawęża definicję, ale Tim mówi, że do tego zmierza, więc nie pozwólmy mu zwlekać.
Podczas, gdy większość kalwinistów trzyma się pięciu punktów kalwinizmu podsumowanych akronimem TULIP, są tacy, którzy sami siebie określają jako sześcio- lub siedmiopunktowi kalwiniści. Jedną z osób, która identyfikuje się jako siedmiopunktowy kalwinista, jest John Piper.
Jest nazwisko! John Piper jest siedmiopunktowym kalwinistą! Czy to oznacza, że jest hiper-kalwinistą?
Jednak nawet ktoś, kto jest skłonny rozszerzyć kalwinizm poza pięć punktów, nie jest „hiper”. Siedmiopunktowy kalwinista nie jest hiper-kalwinistą.
No dobra, trudno. To byłoby chyba zbyt proste.
Część nieporozumień związanych z tym terminem bez wątpienia wynika z użycia przedrostka „hiper”. „Hiper” nie odnosi się, jak wielu mogłoby sądzić, do entuzjazmu lub podniecenia. Jego podstawowym znaczeniem jest raczej „nadmierny lub przesadny.” (...) Tak więc hiper-kalwinista to ktoś, kto wykracza poza granice tego, czego naucza kalwinizm (a tym samym poza granice tego, czego naucza Biblia). Jest przesadny w swoim stosowaniu doktryn.
Według Tima Challiesa „hiper-kalwinizm” = przesadne stosowanie doktryn kalwinizmu.
Przejawia się to w nadmiernym podkreślaniu jednego aspektu Bożego charakteru kosztem innego. Hiper-kalwiniści podkreślają Bożą suwerenność, umniejszając Bożą miłość. Mają tendencję do przeciwstawiania Bożej suwerenności wyraźnemu biblijnemu wezwaniu do ludzkiej odpowiedzialności.
Następnie Challies odwołuje się do Phila Johnsona, który ma swoją definicję:
czwartek, 13 lipca 2023
Wolni czy bezwolni ?
Wypowiadałem się parokrotnie na łamach The Berean Call, a także w książkach Whatever Happened to Heaven? i How Close Are We? W naszym biuletynie staramy się skupiać na tym, co zniekształca Ewangelię, a nie uważam tradycyjnego kalwinizmu za fałszywą ewangelię. Co nie zmienia faktu, iż zawiera on niebiblijne nauki. Mam kilku bliskich przyjaciół kalwinistów. Spieraliśmy się o nasze poglądy, ale ponieważ każdy został przy swoim zdaniu, zaprzestaliśmy sporów.
Nie da się jednak zaprzeczyć, że istotne jest, czy wierzymy, że człowiek jest do gruntu zepsuty, czy też zachęcany przez Ducha Świętego może dokonywać dobrych wyborów duchowych i moralnych. Czy Bóg chce, aby tylko garstka zwana „wybranymi” była zbawiona, czy też chce, aby „wszyscy ludzie” byli zbawieni (1 Tm 2,4; 2 P 3,9)? Czy Chrystus umarł tylko za grzechy „wybranych”, czy też za grzechy „całego świata” (J 1,29; 1 J 2,2)? Aby przedyskutować te różnice, musimy wyeliminować kilka popularnych błędnych poglądów.
Po pierwsze, odrzucenie kalwinizmu nie musi być równoznaczne z akceptacją arminianizmu. W wieczne bezpieczeństwo chrześcijanina wierzy wielu nie-kalwinistów, którzy mają względem kalwinizmu inne wątpliwości. Po drugie, przedmiotem sporu nie jest kwestia Bożej suwerenności. Bóg jest Garncarzem, my jesteśmy gliną, i glina nie może się skarżyć na to, co Bóg z nią robi. Chodzi natomiast o to, czy Bóg w swej mocy dał człowiekowi władzę podejmowania autentycznych wyborów moralnych i duchowych, czy też człowiek jest do cna zepsuty i nie jest w stanie dokonać wyboru na rzecz Boga i dobra. Zgodnie z Biblią nie możemy przyjść do Boga i Chrystusa, jeśli On sam nie przyciągnie nas swoim Duchem. Jeśli jednak już nas przyciągnie, to czy autentycznie odpowiadamy na Jego głos, czy też zostajemy do tej odpowiedzi przymuszeni przez „nieodpartą łaskę”? Czy naprawdę z głębi serca miłujemy Boga (miłość jest nieodłącznie związana z prawem wyboru), czy też tylko łudzimy się, myśląc, że szczerze kochamy?
Przedmiotem sporu nie jest też sprawa zasługiwania ludzi na piekło. Wszyscy zasługujemy na piekło i Bóg miałby wszelką rację po swojej stronie, gdyby nas wszystkich na wieki do niego zesłał. Pytanie natomiast brzmi: czy Bóg chce, aby ktokolwiek szedł do piekła? Biblia mówi, że Bóg „nie chce, aby ktokolwiek zginął” i że „ogień wieczny” został przygotowany nie dla ludzi, ale „dla diabła i aniołów jego” (Mt 25,41). Tymczasem według kalwinizmu Bóg chce, aby wielu zginęło. Gdyby tego nie chciał, mógłby przecież objąć „nieodpartą łaską” wszystkich ludzi - i wszyscy poszliby do nieba. Czy taki jest Bóg ukazany w Biblii?
Adam i Ewa z pewnością nie byli zepsuci, a już na pewno nie „źli do cna”, jak to dziś twierdzi kalwinizm o człowieku. Nie zepsucie moralne skłoniło zatem Adama i Ewę do buntu i grzechu. Trudno oprzeć się pytaniu, dlaczego Bóg nie objął ich kalwińską „nieodpartą łaską” i nie uchronił w ten sposób przed dalszym grzechem, chorobą, cierpieniem itd. Można się też zastanawiać, dlaczego życie chrześcijan, którzy uwierzyli dzięki „nieodpartej łasce”, pozostawia wiele do życzenia. Czy niektórzy chrześcijanie, dajmy na to Paweł, to giganci wiary dlatego, że Bóg ich takimi uczynił, innym zaś się nie wiedzie, bo Bóg z nieznanych przyczyn nie daje im dość łaski? Jaki w takim razie byłby sens sądu przed tronem Chrystusa i po cóż byłyby nagrody dla wierzących, skoro to sam Bóg sprawia, że jedni żyją owocnie, innym zaś odmawia tej łaski, tak iż nie żyją owocnie? Czy człowiek istotnie nie jest za nic odpowiedzialny?
Kto zrozumie Ewangelię?
Kalwiniści podkreślają, że ich
teologia umocowana jest na solidnej egzegezie biblijnej: „na solidnej
podstawie… Słowa Bożego.” Niektórzy ośmielają się nawet twierdzić, że
„sami Apostołowie uznawali te nauki za prawdę”, a nawet że „Chrystus
nauczał doktryn, które znane są jako pięć punktów Kalwinizmu”.
Jednak,
jak uczy nas Biblia, nie powinniśmy przyjmować takich twierdzeń bez ich
uprzedniej weryfikacji z nią samą. Każda doktryna, która mieni się
biblijną, musi być skrupulatnie sprawdzona – rzecz oczywista dla każdego
znawcy Słowa Bożego. Poleganie na jakimś, rzekomym biblijnym ekspercie
na temat opinii innego eksperta jest kręceniem się w kółko. Nie ważne
czyje poglądy zaakceptujemy, i tak pozostaniemy z tym samym: będziemy
niewolnikami ludzkich poglądów. Każdy z nas powinien osobiście
sprawdzać, czy wszystkie nasze poglądy są zgodne z Biblią. Pouczono mnie
jednak, żebym siedział cicho, ponieważ tylko osoby ze specjalnymi
kwalifikacjami są wystarczająco kompetentne, by badać, czy doktryny
kalwinizmu są zgodne z Biblią. Taka idea jest jednak sprzeczna z Pismem.
Mieszkańcy miasta Berea, niebędący jeszcze chrześcijanami kiedy
Paweł głosił im Ewangelię, „codziennie badali Pisma, czy tak się sprawy
mają” (Dz 17:11), i za to zostali uznani za „szlachetniejszych”. Jednak
czołowi kalwiniści upierają się, że kwalifikacje do badania
poszczególnych doktryn biblijnych wymagają specjalnego (i najwidoczniej
długiego) przygotowania. Dlaczego?
Przecież sama Biblia mówi
nam, że „młodzieniec” jest w stanie zrozumieć jej nauki i tym samym
„oczyścić swoją ścieżkę” (Ps 119:9). Nawet dziecko może poznać Pismo
Święte dzięki nauczaniu matki i babki (2Tm 1:5, 3:15). Tymoteusz z
pewnością nie był wyszkolonym teologiem. Paweł jednak uważał go za osobę
kompetentną do studiowania i „dobrego rozkładania” Słowa Bożego. Jeśli
potrzeba specjalnej wiedzy po to, by badać doktryny kalwinizmu, to jest
to wystarczający dowód na to, że tak osobliwa teologia nie pochodzi z
poprawnej egzegezy biblijnej. Z definicji, coś tak tajemniczego nie może
pochodzić z Biblii, która sama o sobie twierdzi, że została napisana
dla prostaczków.
Wielu moich przyjaciół, których szczerość
bardzo sobie cenię, zwróciło mi uwagę na to, że pomimo tego, iż cytuję
Jana Kalwina bezpośrednio z jego własnych dzieł oraz najbardziej znanych
kalwinistów naszych czasów, to wciąż mogę wypaczyć kalwinizm. Nawet
spędzając wiele godzin na szczegółowej dyskusji z przyjaciółmi
kalwinistami, ciągle słyszałem: „Zwyczajnie nie rozumiesz kalwinizmu.”
Co więc poczynić z twierdzeniem, że kalwinizm jest tą jedyną ewangelią i
prawdziwym chrześcijaństwem? Czy to możliwe, że masy dojrzałych i
owocnych chrześcijan ewangelikalnych nie rozumie ewangelii i
chrześcijaństwa?
Przeciwnie: „Jezus przywołał ich i powiedział:
Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie i nie zabraniajcie im. Do takich
bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmie
królestwa Bożego jak dziecko, nie wejdzie do niego.” (Łk 18:16-17)
Czy
kalwinizm pozostanie tajemnicą dla przeciętnego chrześcijanina? Jeśli
tak byłoby w istocie, to byłby dodatkowy dowód na to, że kalwinizm nie
jest teologią pochodząca z Pisma. Jak to możliwe, że coś tak
skomplikowanego może mieć źródło w tym, nad czym każdy z nas jest zdolny
rozmyślać we dnie i w nocy (Ps 1:1-2), i może być z radością przyjęte
nawet przez „dziecko”? Jeśli Słowo Boże, będąc naszym niezbędnym
pokarmem, ma być naszym codziennym chlebem duchowego rozwoju (Pwt 8:23),
to czy kalwinizm może być biblijną ewangelią i biblijnym
chrześcijaństwem, a jednocześnie być teologią tak trudną do zrozumienia
dla przeciętnego chrześcijanina?
Morderczy synod w Dortdrecht w latach 1618-1619
Niechrześcijańskie i mordercze zachowanie spadkobierców Kalwina wobec heretyków jest w pełni widoczne na synodzie w Dort. (Holenderska nazwa...
-
Czy naprawdę rozumiemy, czym jest biblijna Ewangelia? Ten wykład pokazuje, jak niektóre popularne ujęcia mogą zaciemniać jej istotę. Czy Ch...
-
Ten artykuł umieszczam tutaj gościnnie. Co prawda jest on w luźny sposób powiązany z tematykę tego bloga, ale jest interesujący i wart uwagi...
-
Niechrześcijańskie i mordercze zachowanie spadkobierców Kalwina wobec heretyków jest w pełni widoczne na synodzie w Dort. (Holenderska nazwa...
