Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teoria kompatybilizmu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Teoria kompatybilizmu. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 sierpnia 2023

Dlaczego teoria kompatybilizmu nie działa?

Nie brakuje spekulacji na temat natury człowieka w odniesieniu do suwerenności Boga. Nazywam to „spekulacjami”, ponieważ w przeważającej części ta dyskusja jest właśnie „spekulatywna”. Pismo Święte nie zostało napisane przez Jonathana Edwardsa czy C. S. Lewisa. Nie przedstawia w jasny sposób całej filozoficznej głębi relacji nieskończonego Boga i Jego cech w odniesieniu do skończonego świata. Już to samo w sobie powinno być wskazówką Bożych intencji co do naszego pojmowania tematu.

Bóg mógł natchnąć autorów biblijnych ksiąg do zastosowania antropomorficznego języka, ale weźmy pod uwagę powód, dla którego to uczynił. Żeby nam ułatwić zrozumienie tego, co nieskończone, prawda? Dlaczego więc uważamy, że musimy podważać to, co zrobił, komplikując całą sprawę naszymi własnymi teoriami wprowadzającymi zamęt? Dlaczego mielibyśmy nie rozumieć Go w taki sposób, w jaki sam postanowił się nam objawić? Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Bóg nie ma problemu ze stwierdzeniem Biblii, że On „zmienił zdanie”? Ale z jakiegoś powodu jest to dziś nie do przyjęcia - chyba że dodamy jakieś pięć tysięcy słów rozprawy naukowej wyjaśniającej, że tak  naprawdę wcale nie o to Mu chodzi?

Mając to na uwadze, chciałbym zaoferować proste wyjaśnienie, dlaczego odrzucam niektóre z popularnych obecnie spekulacji filozoficznych. Ze względu na zwięzłość, chciałbym skupić się w tym tekście na moich stale rosnących wątpliwościach co do poglądu filozoficznego zwanego „kompatybilizmem” (wyznawanego przez większość kalwinistów). Pogląd ten utrzymuje, że można jednocześnie głosić wolną wolę (tak jak oni ją definiują) i Boży determinizm (czyli związek przyczynowo-skutkowy – przyp. tłum.) *1 , ponieważ oba pojęcia są uważane przez zwolenników tego poglądu za „kompatybilne” (czyli współgrające ze sobą lub dające się pogodzić – przyp. tłum.)

Kompatybiliści (kalwiniści) próbują zapewniać, iż ludzie są wolni w tym sensie, że „robią to, czego  pragną”. Wydaje się jednak, że jest to niewystarczające wyjaśnienie, biorąc pod uwagę fakt, że ich  zdaniem nawet pragnienia i myśli ludzi są zadekretowane przez Boga. („W wieczności Bóg zarządził wszystko, co się dzieje w czasie” - Westminsterskie Wyznanie Wiary 3.1) *2

Istnieje pewna poważna sprzeczność w twierdzeniu kalwinistów, że ludzi można uznać za prawdziwie wolnych, jeśli tylko ich działania są zgodne z ich pragnieniami (tj. „dobrowolne”). Wedle od dawna utwierdzonego przekonania zwolenników teologii reformowanej, wszystkie wydarzenia i działania są z góry postanowione (zadekretowane) przez Boga. Zatem każde ludzkie pragnienie (dokładnie to, które ich zdaniem pozwala uznać ludzkie wybory za wolne) również musi być zadekretowane. Ale jeśli tak, to nie istnieje żadna podstawa dla wolności człowieka, niezależna od Bożego dekretu (postanowienia podjętego w wieczności – przyp. tłum.)

Innymi słowy, nie istnieje nic takiego, co człowiek naprawdę chce zrobić w danej sytuacji, co pozostawałoby w oderwaniu od Bożego pragnienia w tej sprawie (tj. Bożego pragnienia tego, czego będzie pragnął czynnik ludzki). W systemie kompatybilistycznym pragnienie człowieka pochodzi od pragnienia Boga i jest z Jego pragnieniem ściśle związane. Boski dekret obejmuje wszystko, nawet pragnienia leżące u podstaw ludzkich wyborów.

Jest to kwestia zasadnicza, ponieważ podważa wiarygodność argumentacji kompatybilistów, że pragnienie można uznać za podstawę ludzkiej wolności. Jeśli zdefiniujecie wolność w kategoriach „robienia tego, co się chce”, początkowo wydaje się to wiarygodne - tylko dlatego, że taka definicja subtelnie odwołuje się do poczucia niezależności lub autonomii ze strony człowieka w odniesieniu do jego wyborów.

Gdy jednak uznamy (a musimy, ponieważ kompatybilizm jest odmianą szerzej pojętego determinizmu), że to samo „chcenie” jednostki jest jednocześnie elementem pewnego otoczenia - czyli „wszystkiego, co się dzieje w czasie”, a co Bóg już „wieczności zarządził” (przyczynowo zdeterminował), wówczas granica między „wiecznym zarządzeniem Boga” a „tym, co człowiek chce” zaczyna się zacierać, jeśli nie znika całkowicie. Czynnik ludzki nie może już być postrzegany jako podmiot swoich własnych wyborów, ponieważ pragnienia determinujące te wybory nie są w żadnym istotnym sensie niezależne od Bożego postanowienia (dekretu).

Z tego powodu uważam, że w ramach kompatybilizmu ludzkie pragnienia nie są wystarczającą podstawą do stwierdzenia ludzkiej autonomii i wolności (a tym samym nie można obarczać człowieka winą za jego grzech).

Morderczy synod w Dortdrecht w latach 1618-1619

Niechrześcijańskie i mordercze zachowanie spadkobierców Kalwina wobec heretyków jest w pełni widoczne na synodzie w Dort. (Holenderska nazwa...