Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dave Hunt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dave Hunt. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 maja 2024

Czego suwerenny Bóg zrobić nie może?

Niniejszy artykuł został pierwotnie opublikowany 1 lutego 2001 i dostępny jest na stronie The Berean Call.

Tytuł oryginalny: What a sovereign God cannot do?

Tłumaczenie na polski, za uprzejmą zgodą Wydawców: apologetykabiblijna.pl

Wersety biblijne pochodzą z:

Pismo Święte: Stary i Nowy Testament. Pilnie i wiernie przetłumaczone w 1632, z uwspółcześnioną gramatyką i uaktualnionym słownictwem, tj. „Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej”, Fundacja Wrota Nadziei, Toruń, 2022.

Czego suwerenny Bóg zrobić nie może?

Jednym z najczęstszych wyrażeń jakie słyszy się w kręgach chrześcijańskich, zwłaszcza w celu dodania sobie otuchy, gdy sprawy nie układają się najlepiej, jest stwierdzenie, że „Bóg ma kontrolę, wciąż zasiada na tronie”. Chrześcijanie pocieszają się tymi słowami – ale co one oznaczają? Czy Bóg nie miał wszystkiego „pod kontrolą”, gdy Szatan się zbuntował i gdy Adam i Ewa byli nieposłuszni, jednak teraz ma? Czy to, że Bóg sprawuje kontrolę oznacza, że wszystkie gwałty, morderstwa, wojny i mnożące się zło są dokładnie tym, co On zaplanował i czego pragnie?

Chrystus prosi nas, abyśmy się modlili:

"Niech przyjdzie twoje królestwo, niech się dzieje twoja wola na ziemi, tak jak w niebie." Ewangelia Mateusza 6,10

Po co ta modlitwa, skoro jesteśmy już w królestwie Bożym ze związanym szatanem, jak nauczał Jan Kalwin i jak twierdzą dziś rekonstrukcjoniści? Czy świat szalejącego zła naprawdę może być tym, czego chce Bóg? Z pewnością nie!

„Chwileczkę!” – ktoś odpowie. „Czy sugerujesz, że nasz wszechmocny Bóg nie jest w stanie zrealizować swojej woli na ziemi? Cóż to za herezja! Paweł wyraźnie mówi, że Bóg ‘dokonuje wszystkiego według rady swojej woli’” (Efezjan 1:11).

Tak. Jednak sama Biblia zawiera wiele przykładów ludzi sprzeciwiających się woli Boga i nieposłusznych Mu. Bóg lamentuje: „Wychowałem i wywyższyłem synów, ale oni zbuntowali się przeciw mnie” (Izajasza 1:2). Ofiary, które Mu składają i ich złe życie są oczywiście niezgodne z Jego wolą. Powiedziano nam, że „faryzeusze i znawcy prawa odrzucili radę Boga […]” (Łukasza 7:30). Oświadczenie Chrystusa w Ewangelii wyraźnie pokazuje, że nie wszyscy zawsze postępują zgodnie z wolą Bożą. Wynika to również z  (Izajasza 65:12; 1 Tesaloniczan 5:17-19; Hbr. 10:36; 1 Piotra 2:15;   1Jana 2:27)  i wielu innych wersetów. W rzeczywistości Efezjan1:11 nie mówi, że wszystko, co się dzieje, dzieje się zgodnie z wolą Boga ale zgodnie z „radą” Jego woli. Najwyraźniej rada woli Bożej dała człowiekowi wolność nieposłuszeństwa wobec Niego. Nie ma innego wytłumaczenia dla grzechu.

Jednak w swojej gorliwości, by chronić suwerenność Boga przed jakimkolwiek wyzwaniem, A. W. Pink gorąco argumentuje:

"Bóg z góry zaplanował wszystko, co się wydarzy […]”. Bóg inicjuje wszystkie rzeczy, reguluje wszystkie rzeczy […]" Arthur W. Pink *1

Edwin H. Palmer zgadza się z tym:

"Bóg stoi za wszystkim. On decyduje i powoduje wszystkie rzeczy, które się wydarzają […] On zaplanował wszystko ‘według rady swojej woli’ (Ef.1,11): ruch palca […] błąd maszynistki – nawet grzech"  Edwin H. Palmer *2

Właśnie tutaj konfrontujemy się z istotnym rozróżnieniem. Jedną rzeczą dla Boga, w Jego suwerenności i bez umniejszania tej suwerenności, jest danie człowiekowi mocy buntowania się przeciwko Niemu. To otwiera drzwi dla grzechu, za który odpowiedzialność ponosi wyłącznie człowiek – dokonując wolnego wyboru. Czymś zupełnie innym jest to, że Bóg kontroluje wszystko do tego stopnia, że musi skutecznie doprowadzić człowieka do grzechu.

Błędem jest wyobrażanie sobie, że aby Bóg mógł kontrolować swój wszechświat, musi wszystko z góry zaplanować i zainicjować. W ten sposób powoduje On grzech, a następnie karze grzesznika. Aby uzasadnić ten pogląd, argumentuje się, że „Bóg nie jest zobowiązany do rozszerzania swojej łaski na tych, których przeznacza na wieczny sąd”. W rzeczywistości jednak obowiązek nie ma żadnego związku z łaską.

Sugerowanie, że Bóg nie może wykorzystać do swoich celów tego, czego nie przewidział i nie zapoczątkował, w rzeczywistości umniejsza Bożą suwerenność. Nie ma ani logicznego, ani biblijnego powodu, dla którego suwerenny Bóg nie mógłby pozwolić istotom stworzonym na Jego podobieństwo, na wolność prawdziwego moralnego wyboru. Istnieją również przekonujące powody, dla których mógłby to zrobić. Wielu ateistów (lub szczerze poszukujących, którzy są zaniepokojeni złem i cierpieniem) rzuca nam w twarz: „Twierdzisz, że twój Bóg jest wszechmocny. Dlaczego więc nie powstrzymuje On zła i cierpienia? Jeśli mógłby, a tego nie robi, to jest potworem; jeśli nie może, to nie jest wszechmocny!”. Ateista myśli, że ma nas w garści.

Odpowiedź obejmuje szereg rzeczy, których Bóg nie może zrobić.

Ponieważ Bóg jest nieskończony w mocy, więc nie może być niczego, czego nie mógłby zrobić! Naprawdę? Sam fakt, że ma On nieskończoną moc oznacza, że nie może zawieść. Jest wiele innych rzeczy, które skończone istoty robią przez cały czas, ale których nieskończony, absolutnie suwerenny Bóg nie może zrobić, ponieważ jest Bogiem: kłamać, oszukiwać, kraść, grzeszyć, mylić się itp. W rzeczywistości wiele innych rzeczy, których Bóg nie może zrobić, jest dla nas bardzo ważne, abyśmy zrozumieli je w obliczu wyzwań ze strony sceptyków.

Niestety, jest wiele szczerych pytań, na które większość chrześcijan nie potrafi odpowiedzieć. Niewielu rodziców poświęciło czas na przemyślenie wielu intelektualnych i teologicznych wyzwań, przed którymi coraz częściej stają ich dzieci, wyzwań, na które dzisiejsza młodzież nie znajduje odpowiedzi z tak wielu kazań i lekcji w szkółkach niedzielnych. W rezultacie coraz więcej osób wychowanych w ewangelicznych domach i kościołach porzuca „wiarę”, której nigdy odpowiednio nie zrozumieli.

Czy suwerenność i moc są lekarstwem na wszystko? Wielu chrześcijan powierzchownie tak uważa. Jest jednak wiele rzeczy, dla których suwerenność i moc nie mają znaczenia. Bóg działa nie tylko suwerennie ale także w miłości, łasce, miłosierdziu, dobroci, sprawiedliwości i prawdzie. Jego suwerenność jest wykonywana tylko w doskonałej harmonii ze wszystkimi innymi Jego atrybutami.

Jest wiele rzeczy, których Bóg nie może uczynić, nie pomimo tego, kim jest ale z powodu tego kim jest. Nawet Augustyn, opisywany jako pierwszy z wczesnych tak zwanych Ojców Kościoła, który „nauczał o absolutnej suwerenności Boga”, *3

oświadczył:

"Dlatego też nie może On uczynić niektórych rzeczy właśnie z tego powodu, że jest wszechmocny." Augustyn z Hippony *4

Ze względu na Jego absolutną świętość, niemożliwe jest aby Bóg czynił zło, powodował aby czyniono zła, a nawet nakłaniał kogokolwiek do zła:

"Niech nikt, gdy jest kuszony, nie mówi: Jestem kuszony przez Boga. Bóg bowiem nie może być kuszony do złego ani sam nikogo nie kusi." List Jakuba 1,13

Ale co z wieloma miejscami z Pisma, w których Bóg kusił kogoś lub był kuszony? Na przykład „wystawił Abrahama na próbę” (Księga Rodzaju 22:1). Hebrajskie słowo w tym miejscu i w całym Starym Testamencie to 'nacah', co oznacza testować lub udowadniać jak w przypadku oceny czystości metalu. Nie ma ono nic wspólnego z kuszeniem do grzechu. Bóg testował wiarę i posłuszeństwo Abrahama.

Jeśli Bóg nie może być kuszony, dlaczego Izrael został ostrzeżony: „Nie będziecie wystawiać na próbę PANA, swojego Boga […]” (Powtórzonego Prawa 6:16). Powiedziano nam nawet, że w Massie, wymagając wody, „wystawili na próbę PANA, mówiąc: Czy PAN jest wśród nas, czy nie?” (Wyjścia 17:7). Później „[…] wystawiali Boga na próbę w swych sercach, żądając pokarmu według swego pragnienia. I mówili […] Czy Bóg może zastawić stół na tej pustyni? […] pobudzali do gniewu Boga Najwyższego […]” (Psalm 78: 18,19,56).

Bóg nie był wystawiony na próbę, aby uczynił zło! On był prowokowany, dlatego Jego cierpliwość była testowana. Zamiast czekać na Niego posłusznie, aby zaspokoił ich potrzeby, Jego lud domagał się, żeby użył swojej mocy i dał im to, czego chcieli, żeby zaspokoić swoje żądze. Ich „kuszenie” Boga było bluźnierczym wyzwaniem, zmuszającym Go albo do spełnienia ich pragnień, albo do ukarania ich za bunt.

Kiedy Jezus był „kuszony przez diabła”, aby zrzucić się ze szczytu świątyni i udowodnić obietnicę, że aniołowie będą Go nosić na rękach, zacytował: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, swego Boga” (Mateusza 4:7). Innymi słowy, celowe stawianie się w miejscu, w którym Bóg musi działać, aby nas chronić, jest kuszeniem Go.

Jakub mówi dalej:

"Lecz każdy jest kuszony przez własną pożądliwość, która go pociąga i nęci"  List Jakuba 1,14

Pokusa zła nie pochodzi z zewnątrz ale z wewnątrz. Człowiek, który nie mógłby być „kuszony” do bycia nieuczciwym w biznesie, może ulec pokusie cudzołóstwa, a tym samym być nieuczciwym wobec swojej żony. Mówi się, że „każdy ma swoją cenę”.

Bóg nie kusił Adama i Ewy do grzechu, gdy powiedział im, by nie jedli z określonego drzewa. Ewa była kuszona przez własną żądzę i samolubne pragnienia. Nawet w niewinności człowiek może być samolubny i nieposłuszny. Widzimy to u małych niemowląt, które przypuszczalnie nie znają jeszcze różnicy między dobrem a złem.

Ponadto istnieje wiele innych rzeczy, których Bóg nie może uczynić. Bóg nie może zaprzeć się samego siebie ani zaprzeczyć samemu sobie. Nie może się zmienić. Nie może wycofać się ze Swojego Słowa. W szczególności w odniesieniu do ludzkości istnieją pewne rzeczy, których Bóg nie może zrobić, a które są bardzo ważne, aby je zrozumieć i wyjaśnić innym. Jedną z najbardziej fundamentalnych koncepcji (i najmniej rozumianą przez ludzi „religijnych”) jest to: Bóg nie może przebaczyć grzechu bez zapłacenia kary i przyjęcia jej przez człowieka.

Czy chcemy przez to powiedzieć, że pomimo swojej suwerenności i nieskończonej mocy, Bóg nie może przebaczyć komukolwiek zechce, nie może po prostu wymazać jego konta w niebiańskim rejestrze? Dokładnie: Nie może, ponieważ jest również doskonale sprawiedliwy. „Sugerujesz więc” – narzekają niektórzy – „że Bóg chce zbawić całą ludzkość, ale nie ma mocy, by to uczynić? Jest to zaprzeczenie Bożej wszechmocy i suwerenności, jeśli jest coś, czego On pragnie, ale nie może tego osiągnąć”. W rzeczywistości wszechmoc i suwerenność nie mają znaczenia w odniesieniu do przebaczenia.

Chrystus w ogrójcu, w noc przed ukrzyżowaniem, zawołał: „Mój Ojcze, jeśli to możliwe, niech mnie ominie ten kielich” (Mateusza 26:39). Z pewnością, gdyby możliwe było zapewnienie zbawienia w jakikolwiek inny sposób, Ojciec pozwoliłby Chrystusowi uniknąć rozdzierających fizycznych cierpień krzyża i nieskończonej duchowej agonii znoszenia kary, jaką Jego doskonała sprawiedliwość wymierzyła za grzech. Ale nawet dla wszechmocnego Boga nie było innej drogi. Ważne jest, abyśmy jasno wyjaśnili tę biblijną i logiczną prawdę, kiedy przedstawiamy ewangelię.

Załóżmy, że sędzia ma przed sobą syna, córkę lub inną ukochaną osobę uznaną przez ławę przysięgłych za winną wielokrotnego morderstwa. Pomimo swojej miłości, sędzia musi utrzymać karę wymaganą przez prawo. Miłość nie może zniweczyć sprawiedliwości. Jedynym sposobem, w jaki Bóg mógłby przebaczyć grzesznikom i pozostać sprawiedliwym, byłoby zapłacenie przez Chrystusa kary za grzech (Rz.3,21-28).

Istnieją jeszcze dwie sprawy o zasadniczym znaczeniu dla zbawienia człowieka, których Bóg nie może uczynić: Nie może zmusić nikogo do kochania Go i nie może zmusić nikogo do przyjęcia daru. Z samej natury miłości i dawania, człowiek musi mieć moc wyboru. Przyjęcie Bożej miłości i daru zbawienia przez Jezusa Chrystusa może nastąpić jedynie poprzez akt wolnej woli człowieka.

Niektórzy argumentują, że gdyby wolą Boga było, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni, to fakt, że nie wszyscy są zbawieni, oznaczałby, że wola Boga zostałaby udaremniona, a Jego suwerenność obalona przez ludzi. Argumentuje się również, że jeśli człowiek może powiedzieć „tak” lub „nie” Chrystusowi, to ma ostateczny głos w sprawie swojego zbawienia, a jego wola jest silniejsza niż wola Boża:

"Herezja wolnej woli detronizuje Boga i intronizuje człowieka." W. E. Best *5

Ani w Biblii, ani w logice nie ma nic, co sugerowałoby, że Boża suwerenność wymaga, by człowiek był bezsilny w dokonywaniu prawdziwych wyborów, moralnych lub innych.

Dając człowiekowi moc dokonania prawdziwego, niezależnego wyboru, nie umniejsza Bożej kontroli nad Jego wszechświatem. Będąc wszechmocnym i wszechwiedzącym, Bóg z pewnością mógłby tak zaaranżować okoliczności, aby bunt człowieka nie udaremnił Jego celów. W rzeczywistości Bóg mógłby nawet wykorzystać wolną wolę człowieka, aby pomóc w realizacji Jego własnych planów, a tym samym być jeszcze bardziej uwielbionym. Wielki Boży zamysł od założenia świata, by obdarzyć człowieka darem Swojej miłości, wyklucza jakąkolwiek możliwość wymuszenia tego daru na którymkolwiek z Jego stworzeń. Zarówno miłość, jak i wszelkiego rodzaju dary muszą być przyjmowane. Przymus wypacza porozumienie.

Fakt, że Bóg nie może zawieść, kłamać, grzeszyć, zmieniać się ani zaprzeczać samemu sobie, w najmniejszym stopniu nie umniejsza Jego suwerenności. Nie jest też mniej suwerenny, ponieważ nie może zmusić nikogo do kochania Go lub przyjęcia daru życia wiecznego przez Jezusa Chrystusa. Ze strony człowieka przeważa odwrotne ograniczenie: nie ma nic, co ktokolwiek mógłby zrobić, aby zasłużyć lub zapracować na miłość lub dar. Muszą one być dane darmo z Bożego serca bez żadnego innego powodu niż miłość, miłosierdzie i łaska.

W sposób cudowny, dzięki Swojej suwerennej łasce, Bóg tak stworzył człowieka i tak zaprojektował dar, że człowiek może go dobrowolnie otrzymać aktem swojej woli i odpowiedzieć w miłości na Bożą miłość. Ktoś powiedział: „Wolna wola człowieka jest najcudowniejszym z dzieł Stwórcy”. *6

Moc wyboru otwiera drzwi do czegoś wspaniałego, czego nie można pojąć: prawdziwej społeczności między Bogiem a człowiekiem na wieczność. Bez wolnej woli człowiek nie mógłby otrzymać daru życia wiecznego, a zatem Bóg nie mógłby mu go dać.

Pusey wskazuje, że:

"[…] bez wolnej woli człowiek byłby gorszy od niższych zwierząt, które mają pewnego rodzaju ograniczoną wolność wyboru […] Byłoby sprzeczne z samym sobą, gdyby Wszechmogący Bóg stworzył wolny podmiot zdolny do kochania Go, nie będąc jednocześnie zdolnym do odrzucenia Jego miłości […] bez wolnej woli nie moglibyśmy swobodnie kochać Boga. Wolność jest warunkiem miłości." Edward B. Pusey *7

To moc prawdziwego wyboru z własnego serca i woli człowieka, którą Bóg suwerennie mu dał, pozwala Bogu kochać człowieka, a człowiekowi przyjmować tę miłość i kochać Boga w zamian, „ponieważ on pierwszy nas umiłował” (1Jana 4:19). Niemożliwe jest, aby moc wyboru mogła podważyć suwerenność Boga, ponieważ to suwerenność Boga obdarzyła człowieka tym darem i ustanowiła warunki zarówno kochania jak i dawania.

Sugerowanie, że Bogu brakowałoby „mocy” (tym samym zaprzeczając Jego suwerenności), gdyby zaoferował zbawienie, a niektórzy je odrzucili, mija się z celem. Moc i miłość nie należą do tej samej dyskusji. W rzeczywistości, spośród wielu rzeczy, których Bóg nie może zrobić, brak „mocy” nie jest powodem żadnej z nich, ani też Jego suwerenność nie jest w najmniejszym stopniu łagodzona przez którąkolwiek z nich.

Tak więc to, że ludzkość otrzymała od Boga moc wyboru, czy Go kochać, czy nie, i czy przyjąć, czy odrzucić darmowy dar zbawienia, dalekie jest od zaprzeczania Bożej suwerenności, jest przyznaniem, że sama suwerenność Boga zapewniła ją w sposób pełen miłości i cudowny.

Obyśmy chętnie odpowiadali z serca na Jego miłość – naszą miłością i we wdzięczności za Jego wielki dar, głosili innym dobrą nowinę.

Artykuł pochodzi ze strony:

https://apologetykabiblijna.pl/opracowania/czego-suwerenny-bog-zrobic-nie-moze


Bibliografia

1. Arthur W. Pink, The Sovereignty of God (Baker Book House, 1984), s. 240

2. Edwin H. Palmer, The Five Points of Calvinism (Baker Books, 1999), s. 25

3. C. Norman Sellers, Election and Perseverance (Schoettle Publishing Co., 1987), s. 3

4. Augustine of Hippo, The City of God (n.p.n.d.), V. s. 10

5. W. E. Best, Free Grace Versus Free Will (W. E. Best Books Missionary Trust, 1977), s. 35

6. Junius B. Reimensnyder, Doom Eternal (N.S. Quiney, 1880), s. 257; cytowany w: Samuel Fisk, Calvinistic Paths Retraced (Biblical Evangelism Press, 1985), s. 223

7. Edward B. Pusey, What Is Of Faith As To Everlasting Punishment? (James Parker & Co., 1881), s. 22-23; cytowany w: Fisk, op. cit., s. 222


poniedziałek, 1 kwietnia 2024

Cóż to za miłość: Fałszywy obraz Boga w kalwinizmie

Zapraszamy do lektury (transkryptu) nagrania Dave'a Hunta na temat kalwinizmu, gdzie w skrótowy sposób omawia podstawowe zagrożenia związane z tą nauką.

Opublikowaliśmy artykuł pod tytułem "Cóż to za miłość: Fałszywy obraz Boga w kalwinizmie", zapis nagrania Dave'a Hunta, który omawia książkę, którą napisał pod tym samym tytułem. Dave Hunt był chrześcijańskim apologetą mającym korzenie w ruchu braci plymuckich oraz związany był z południowymi baptystami, którzy w Stanach Zjednoczonych dzielą się na dwa nurty, reformowany i niereformowany. Hunt jako południowy baptysta, w sposób tradycyjny, wierzył w tzw. "nieutracalność zbawienia", jednak samą naukę kalwinizmu zdecydowanie odrzucił.


https://apologetykabiblijna.pl/opracowania/coz-to-za-milosc?

czwartek, 13 lipca 2023

Wolni czy bezwolni ?

Wygląda na to, że kalwinizm zyskuje na popularności i powoduje w kościołach sporo podziałów. Myślę, że to ważny temat, a nie przypominam sobie, żeby się pan kiedyś o nim wypowiadał.

Wypowiadałem się parokrotnie na łamach The Berean Call, a także w książkach Whatever Happened to Heaven? i How Close Are We? W naszym biuletynie staramy się skupiać na tym, co zniekształca Ewangelię, a nie uważam tradycyjnego kalwinizmu za fałszywą ewangelię. Co nie zmienia faktu, iż zawiera on niebiblijne nauki. Mam kilku bliskich przyjaciół kalwinistów. Spieraliśmy się o nasze poglądy, ale ponieważ każdy został przy swoim zdaniu, zaprzestaliśmy sporów.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że istotne jest, czy wierzymy, że człowiek jest do gruntu zepsuty, czy też zachęcany przez Ducha Świętego może dokonywać dobrych wyborów duchowych i moralnych. Czy Bóg chce, aby tylko garstka zwana „wybranymi” była zbawiona, czy też chce, aby „wszyscy ludzie” byli zbawieni (1 Tm 2,4; 2 P 3,9)? Czy Chrystus umarł tylko za grzechy „wybranych”, czy też za grzechy „całego świata” (J 1,29; 1 J 2,2)? Aby przedyskutować te różnice, musimy wyeliminować kilka popularnych błędnych poglądów.

Po pierwsze, odrzucenie kalwinizmu nie musi być równoznaczne z akceptacją arminianizmu. W wieczne bezpieczeństwo chrześcijanina wierzy wielu nie-kalwinistów, którzy mają względem kalwinizmu inne wątpliwości. Po drugie, przedmiotem sporu nie jest kwestia Bożej suwerenności. Bóg jest Garncarzem, my jesteśmy gliną, i glina nie może się skarżyć na to, co Bóg z nią robi. Chodzi natomiast o to, czy Bóg w swej mocy dał człowiekowi władzę podejmowania autentycznych wyborów moralnych i duchowych, czy też człowiek jest do cna zepsuty i nie jest w stanie dokonać wyboru na rzecz Boga i dobra. 
Zgodnie z Biblią nie możemy przyjść do Boga i Chrystusa, jeśli On sam nie przyciągnie nas swoim Duchem. Jeśli jednak już nas przyciągnie, to czy autentycznie odpowiadamy na Jego głos, czy też zostajemy do tej odpowiedzi przymuszeni przez „nieodpartą łaskę”? Czy naprawdę z głębi serca miłujemy Boga (miłość jest nieodłącznie związana z prawem wyboru), czy też tylko łudzimy się, myśląc, że szczerze kochamy?

Przedmiotem sporu nie jest też sprawa zasługiwania ludzi na piekło. Wszyscy zasługujemy na piekło i Bóg miałby wszelką rację po swojej stronie, gdyby nas wszystkich na wieki do niego zesłał. Pytanie natomiast brzmi: czy Bóg chce, aby ktokolwiek szedł do piekła? Biblia mówi, że Bóg „nie chce, aby ktokolwiek zginął” i że „ogień wieczny” został przygotowany nie dla ludzi, ale „dla diabła i aniołów jego” (Mt 25,41). Tymczasem według kalwinizmu Bóg chce, aby wielu zginęło. Gdyby tego nie chciał, mógłby przecież objąć „nieodpartą łaską” wszystkich ludzi - i wszyscy poszliby do nieba. Czy taki jest Bóg ukazany w Biblii?

Adam i Ewa z pewnością nie byli zepsuci, a już na pewno nie „źli do cna”, jak to dziś twierdzi kalwinizm o człowieku. Nie zepsucie moralne skłoniło zatem Adama i Ewę do buntu i grzechu. Trudno oprzeć się pytaniu, dlaczego Bóg nie objął ich kalwińską „nieodpartą łaską” i nie uchronił w ten sposób przed dalszym grzechem, chorobą, cierpieniem itd. Można się też zastanawiać, dlaczego życie chrześcijan, którzy uwierzyli dzięki „nieodpartej łasce”, pozostawia wiele do życzenia. Czy niektórzy chrześcijanie, dajmy na to Paweł, to giganci wiary dlatego, że Bóg ich takimi uczynił, innym zaś się nie wiedzie, bo Bóg z nieznanych przyczyn nie daje im dość łaski? Jaki w takim razie byłby sens sądu przed tronem Chrystusa i po cóż byłyby nagrody dla wierzących, skoro to sam Bóg sprawia, że jedni żyją owocnie, innym zaś odmawia tej łaski, tak iż nie żyją owocnie? Czy człowiek istotnie nie jest za nic odpowiedzialny?

Kto zrozumie Ewangelię?

 Kalwiniści podkreślają, że ich teologia umocowana jest na solidnej egzegezie biblijnej: „na solidnej podstawie… Słowa Bożego.” Niektórzy ośmielają się nawet twierdzić, że „sami Apostołowie uznawali te nauki za prawdę”, a nawet że „Chrystus nauczał doktryn, które znane są jako pięć punktów Kalwinizmu”.

Jednak, jak uczy nas Biblia, nie powinniśmy przyjmować takich twierdzeń bez ich uprzedniej weryfikacji z nią samą. Każda doktryna, która mieni się biblijną, musi być skrupulatnie sprawdzona – rzecz oczywista dla każdego znawcy Słowa Bożego. Poleganie na jakimś, rzekomym biblijnym ekspercie na temat opinii innego eksperta jest kręceniem się w kółko. Nie ważne czyje poglądy zaakceptujemy, i tak pozostaniemy z tym samym: będziemy niewolnikami ludzkich poglądów. Każdy z nas powinien osobiście sprawdzać, czy wszystkie nasze poglądy są zgodne z Biblią. Pouczono mnie jednak, żebym siedział cicho, ponieważ tylko osoby ze specjalnymi kwalifikacjami są wystarczająco kompetentne, by badać, czy doktryny kalwinizmu są zgodne z Biblią. Taka idea jest jednak sprzeczna z Pismem.

Mieszkańcy miasta Berea, niebędący jeszcze chrześcijanami kiedy Paweł głosił im Ewangelię, „codziennie badali Pisma, czy tak się sprawy mają” (Dz 17:11), i za to zostali uznani za „szlachetniejszych”. Jednak czołowi kalwiniści upierają się, że kwalifikacje do badania poszczególnych doktryn biblijnych wymagają specjalnego (i najwidoczniej długiego) przygotowania. Dlaczego?

Przecież sama Biblia mówi nam, że „młodzieniec” jest w stanie zrozumieć jej nauki i tym samym „oczyścić swoją ścieżkę” (Ps 119:9). Nawet dziecko może poznać Pismo Święte dzięki nauczaniu matki i babki (2Tm 1:5, 3:15). Tymoteusz z pewnością nie był wyszkolonym teologiem. Paweł jednak uważał go za osobę kompetentną do studiowania i „dobrego rozkładania” Słowa Bożego. Jeśli potrzeba specjalnej wiedzy po to, by badać doktryny kalwinizmu, to jest to wystarczający dowód na to, że tak osobliwa teologia nie pochodzi z poprawnej egzegezy biblijnej. Z definicji, coś tak tajemniczego nie może pochodzić z Biblii, która sama o sobie twierdzi, że została napisana dla prostaczków.

Wielu moich przyjaciół, których szczerość bardzo sobie cenię, zwróciło mi uwagę na to, że pomimo tego, iż cytuję Jana Kalwina bezpośrednio z jego własnych dzieł oraz najbardziej znanych kalwinistów naszych czasów, to wciąż mogę wypaczyć kalwinizm. Nawet spędzając wiele godzin na szczegółowej dyskusji z przyjaciółmi kalwinistami, ciągle słyszałem: „Zwyczajnie nie rozumiesz kalwinizmu.” Co więc poczynić z twierdzeniem, że kalwinizm jest tą jedyną ewangelią i prawdziwym chrześcijaństwem? Czy to możliwe, że masy dojrzałych i owocnych chrześcijan ewangelikalnych nie rozumie ewangelii i chrześcijaństwa?

Przeciwnie: „Jezus przywołał ich i powiedział: Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie i nie zabraniajcie im. Do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, nie wejdzie do niego.” (Łk 18:16-17)

Czy kalwinizm pozostanie tajemnicą dla przeciętnego chrześcijanina? Jeśli tak byłoby w istocie, to byłby dodatkowy dowód na to, że kalwinizm nie jest teologią pochodząca z Pisma. Jak to możliwe, że coś tak skomplikowanego może mieć źródło w tym, nad czym każdy z nas jest zdolny rozmyślać we dnie i w nocy (Ps 1:1-2), i może być z radością przyjęte nawet przez „dziecko”? Jeśli Słowo Boże, będąc naszym niezbędnym pokarmem, ma być naszym codziennym chlebem duchowego rozwoju (Pwt 8:23), to czy kalwinizm może być biblijną ewangelią i biblijnym chrześcijaństwem, a jednocześnie być teologią tak trudną do zrozumienia dla przeciętnego chrześcijanina?

Morderczy synod w Dortdrecht w latach 1618-1619

Niechrześcijańskie i mordercze zachowanie spadkobierców Kalwina wobec heretyków jest w pełni widoczne na synodzie w Dort. (Holenderska nazwa...