„Ci, którzy twierdzą, że zbawienia nie można w żaden sposób utracić,
rozumują w przedziwny sposób. Mówią oni, że:
Niech nas Bóg broni przed przyjęciem doktryny, której trzeba bronić tak fałszywym rozumowanie."
W historii chrześcijaństwa od czasu do czasu pojawia się jakaś nowa LOGIA lub IZM. To wywołuje kontrowersje, podziały i spory. Takim antagonizującym środowisko ewangelicznych chrześcijan IZMEM jest Kalwinizm. Ponieważ w polskiej przestrzeni jest już dość sporo artykułów promujących Kalwinizm, uznałem za stosowne upowszechnić stanowisko osób nie zgadzających się z Kalwinizmem. Przy czym chciałbym zaznaczyć, że Arminianizm czy Amyraldyzm nie są jedyną odpowiedzią.
„Przede wszystkim Teologia Reformowana utrzymuje autorytet Pisma Świętego, suwerenność Boga, zbawienie z łaski oraz potrzebę ewangelizacji. Czasem nazywana jest Teologią Przymierza, gdyż podkreśla przymierze Boga z Adamem oraz nowe przymierze w Jezusie Chrystusie (Ew. Łukasza 22.20)”.
https://www.gotquestions.org/Polski/teologia-reformowana.html
Eschatologia teologii przymierza
Wpis z 29 lipca 2009
Paul Henebury
Postanowiłem ponownie opublikować ten artykuł, ponieważ może on pomóc tym, którzy czytają moje ostatnie wpisy.
Celem niniejszego tekstu jest przegląd eschatologii powstałych w ramach szkoły Reformowanej Teologii Przymierza. Szczególna uwaga zostanie zwrócona na tak zwane „przymierze łaski”, ponieważ funkcjonuje ono jako główne „okulary hermeneutyczne”, przez które filozofowie przymierza interpretują swoje Biblie.
1. Idea przymierza w reformowanej teologii przymierza.
Teologia przymierza, nakreślona przez niektórych Reformatorów (np. Bullingera, Kalwina, a zwłaszcza Olevianusa), została w pełni usystematyzowana w Anglii w XVII wieku w Westminsterskim Wyznaniu Wiary, w dziełach Roberta Rollocka, Williama Amesa i Johna Balla oraz w Holandii przez takich teologów jak Johannes Coccieus i Herman Witsius. Jest to próba znalezienia jakiejś reguły jednoczącej Stary i Nowy Testament. I ponieważ jest uważana za udaną, zyskuje wielki autorytet w umysłach swoich zwolenników. Teologowie przymierza znajdują dwa (czasami trzy) przymierza, które - jak uważają - rządzą całym Bożym postępowaniem z ludźmi.
Pierwszym z nich (w porządku logicznym) jest „przymierze odkupienia” - porozumienie zawarte w wieczności między dwiema pierwszymi Osobami Trójcy Świętej, aby zapewnić grzesznikom zbawienie. To przymierze jest opcjonalnie trzecie w całym systemie. Drugim jest tak zwane „przymierze uczynków”, która to koncepcja mówi, że Bóg zawarł przymierze z Adamem w ogrodzie Eden. Trzecim (i najważniejszym dla systemu) jest „przymierze łaski”.
Jest to zasadniczo przymierze, które Bóg zawarł z upadłym człowiekiem po grzechu Adama. Palmer Robertson definiuje je jako „relację Boga z Jego ludem po tym, jak człowiek popadł w grzech. Ponieważ człowiek stał się niezdolny do uczynków niezbędnych, by zasłużyć na zbawienie, okres ten jest rozumiany jako kontrolowany przede wszystkim przez łaskę Bożą”. Dyktuje ono całe Boże postępowanie z ludźmi - zarówno wybranymi (bezpośrednio), jak i niewybranymi (pośrednio). W klasycznym artykule profesor DTS C. Fred Lincoln napisał:
„Mówią, że to przymierze reguluje, kwalifikuje i ogranicza wszelkie Boże postępowanie z ludzkością od Upadku aż do końca czasów. Ich koncepcja dyspensacji polega na tym, że są one jedynie różnymi „sposobami zarządzania” w ramach przymierza łaski. Dlatego pomimo mnóstwa tekstów [biblijnych] stawiających „stare przymierze” Prawa Mojżeszowego w bezpośrednim kontraście z „nowym przymierzem” łaski w Chrystusie i pokazujących, że pierwsze miało braki, a drugie je zastąpiło (por. Jer. 31:31-34; Hebr. 8:7-12 itd.), aby utrzymać nieprzerwaną ciągłość przymierza łaski są oni [teologowie przymierza] zmuszeni do przyjęcia niebiblijnego i niemożliwego do utrzymania poglądu, że Prawo Mojżeszowe było elementem przymierza łaski.
Odmawiając uznania istotnej różnicy między człowiekiem pod prawem a człowiekiem pod łaską, tak obszernie pokazanej w Piśmie Świętym, teologowie przymierza w naturalny sposób odrzucają myśl, że człowiek w celu sprawdzenia jego poddania się woli Bożej już na setki lat przed Synajem podlegał jakiejkolwiek odpowiedzialności w odróżnieniu od łaski”.
Przymierze łaski jest „wielką ideą”, która rządzi sposobem myślenia reformowanego wierzącego. Widać to po tym, jak termin „przymierze” pojawia się w ich tekstach, niezależnie od tego, czy dotyczą one przeszłości, teraźniejszości, czy też przyszłości.
Robertson wiele razy wyjaśnia w swojej książce, że przymierza są w rzeczywistości jednym przymierzem. Co więcej, biblijne przymierza - takie jak Abrahamowe, Mojżeszowe i Dawidowe - są podciągnięte pod jedno wielkie „przymierze łaski”. Abyśmy mogli zobaczyć to wyraźniej, należy przyjrzeć się temu, jak przymierze łaski wpływa na sposób interpretacji Pisma Świętego przez teologów przymierza.
2. Przymierze łaski i hermeneutyka teologii przymierza.
Oprócz tego, że „przymierze łaski” obejmuje jasno sprecyzowane przymierza biblijne, takie jak Abrahamowe, Mojżeszowe, Dawidowe i Nowe Przymierze, to ze względu na swój szeroki zakres, właściwie zrównuje z ziemią te łatwiej rozpoznawalne przymierza, zlewając je w jedno. Widać to w poniższym cytacie, który jest jednym z bardziej rażących przykładów wykorzystania przymierza łaski jako interpretacyjnego „szablonu do wycinania” jasno sformułowanych przymierzy biblijnych:
„Ten jeden plan został zasugerowany nawet wtedy, gdy Adam i Ewa zostali wypędzeni z ogrodu Eden (Rdz 3:15) i kiedy Bóg okrył ich skórami zwierząt, wymagając przelania krwi, aby zapewnić odpowiednie pokrycie (Rdz 3:21), podając w ten sposób pewien typ Golgoty, gdzie krew Chrystusa została przelana w celu ustanowienia Nowego Przymierza i zapewnienia odpowiedniego zakrycia naszych grzechów. Jednak z perspektywy człowieka, plan ten był rozwijany etapami, w miarę jak był on w stanie go pojąć, a te integralne elementy wiecznej Bożej całości są nazywane (przez dostosowanie [do konkretnego etapu]) jako przymierze z Abrahamem, Przymierze Mojżeszowe, Nowe Przymierze (Jer. 31:31) i tak dalej”.
W ten sposób idea przymierza łaski staje się modus operandi (czyli metodą działania sprawcy) w ramach progresywnego objawienia. To właśnie prowadzi do zaprzeczania biblijnym dyspensacjom i mylenia Izraela z Kościołem. Teologowie przymierza postrzegają „przymierze łaski” jako jednoczącą zasadę Pisma Świętego, gwarantującą ciągłość teologii biblijnej. Nie podoba im się to, co postrzegają jako nieciągłość w ramach dyspensacjonalizmu, fałszywie oskarżając jego zwolenników o głoszenie różnych dróg do zbawienia i o to, że są zbyt pochłonięci dosłownością eschatologicznych obietnic Starego Testamentu dla narodu izraelskiego.
Aby lepiej zrozumieć znaczenie przymierza łaski w tej kwestii, przedstawimy spostrzeżenia niektórych dyspensacjonalnych teologów, którzy doszli do wniosku, że idea przymierza, wraz z jej soteriologicznymi implikacjami, dominuje w hermeneutycznej metodologii teologów przymierza.
Odnosząc się do hermeneutyki Willema VanGemerena, dyspensacjonalista Paul S. Karleen parafrazuje go następująco:
„W przymierzu łaski istnieje pewna soteriologiczna jedność; łączy ono cały lud Boży we wszystkich testamentach; pytanie o to, czy mamy traktować proroków dosłownie, jest niewłaściwie postawione; problem interpretacji proroków nie polega na różnicy znaczenia dosłownego w porównaniu z duchowym/metaforycznym/figuratywnym, ale na wzajemnej relacji Starego i Nowego Testamentu, która jest określona przez przymierze łaski”.
Karleen pisze dalej: „Niewątpliwie, przymierze łaski jest decydującym czynnikiem w eschatologii teologa przymierza”.
To narzucenie wszechogarniającego przymierza łaski zostało również zauważone przez Johna
Feinberga w jego doskonałym tekście o „systemach nieciągłości” między Starym Testamentem
a Nowym.
„(...) Poproście jakiegoś teologa przymierza, aby naszkicował istotę swojego systemu, a zawsze zacznie od omówienia przymierza uczynków, przymierza łaski i przymierza odkupienia. Ale oczywiście wszystkie one odnoszą się do soteriologii; a kiedy stają się podstawowymi kategoriami rozumienia Pisma Świętego, staje się oczywiste, dlaczego systemy przymierza zwykle podkreślają soteriologię z wyłączeniem innych kwestii”.
Podsumowując, nie da się zdjąć okularów przymierza łaski z nosa teologów przymierza. Wierzą oni, że jest to wielki wątek jednoczący Stary i Nowy Testament, a także wielka siatka interpretacyjna Pisma Świętego. Jest to pewien wspaniały schemat, który ułatwia zrozumienie Bożego celu, w jakim objawia się On swemu ludowi. Jak napisał Gerhaardus Vos w jednym ze swoich najlepszych dzieł:
„(...) Wiodącą zasadą przymierza (...) jest nic innego jak otwarte oko i wyraźna wizja reformowanego wierzącego co do chwalebnego planu łaski Bożej, który wzbudza w nim świadomość przymierza i utrzymuje ją przy życiu, i który powoduje, że jest on tak dobrze zaznajomiony z tą biblijną ideą i czyni ten tok myślenia tak naturalnym dla niego. W jaki inny sposób mógłby przyjąć i odzwierciedlać chwałę swego Boga, gdyby nie był w stanie stanąć w kręgu światła, gdzie promienie przenikają go ze wszystkich stron? Stać w tym kręgu, to znaczy być stroną przymierza, żyć świadomością przymierza i pić z pełni przymierza”.
W przekonaniu Vosa „świadomość przymierza” dyktuje jego podejście do Pisma Świętego. Ten paradygmat nieuchronnie wpływa na jego hermeneutyczne wstępne zrozumienie tekstu. Inny amilenialista, Anthony Hoekema, pisze w podobnym duchu:
„Amilenialiści nie wierzą, że święta historia ma być podzielona na serię odrębnych i odmiennych dyspensacji, ale widzą jedno przymierze łaski biegnące przez całą tę historię. To przymierze łaski nadal obowiązuje i osiągnie kulminację w wiecznym wspólnym zamieszkaniu Boga i Jego odkupionego ludu na nowej ziemi”.
3. Możliwe opcje eschatologiczne w ramach teologii przymierza.
Z tego, co właśnie zobaczyliśmy, wynika, że jakikolwiek system eschatologii, który byłby do przyjęcia dla teologa przymierza, musi umieścić przymierze łaski na samym początku jego proroczej interpretacji, tak aby mogło ono dyktować hermeneutykę od samego początku. Oznacza to, że opcje będą ograniczone przez dominującą ideę przymierza. Oznacza to również, że dyspensacjonalizm, z jego naciskiem na różne i rozróżnialne sposoby działania Boga [administracje] w toku historii objawienia, jest całkowicie nie do przyjęcia. Jest to szczególnie prawdziwe dlatego, że dyspensacjonalizm odrzuca standardowy reformowany pogląd odnoszący się do przymierza łaski. Co więcej, idea przymierza w myśli reformowanej sprawia, że gramatyczno-historyczna hermeneutyka musi zostać zastąpiona w takich przypadkach, gdy jedność tego nadrzędnego przymierza jest zagrożona przez zwykłe odczytanie danego fragmentu. Niniejsze studium zawęzi swój zakres do charakterystycznych cech tysiącletniego królestwa (czyli „milenium”), które bardziej niż cokolwiek innego definiują eschatologię teologii przymierza.
To powiedziawszy, „milenialne” opcje dostępne dla tych, którzy filtrują swoją interpretację Biblii przez przymierze łaski, to amilenializm; postmilenializm; i to, co czasami określa się jako premilenializm przymierza (lub historyczny). Opcje te zostaną teraz omówione poniżej.
Soteriology Shorts: Reformed Atheists?
dr. Leighton Flowers. Bardzo interesujący materiał video, w którym pokazane jest spojrzenie ateistów na teologię reformowaną.
Teologia zastępstwa: Czy używanie tego określenia jest błędem?
Paul Henebury
Wpis z 11 kwietnia 2017
Część ósma
Jest to ostatni post z tej serii, której celem było postawienie pytania, czy „teologia zastępstwa” lub „teologia zastąpienia” *1 poprawnie opisują to, co niektóre teologie, zwłaszcza teologia przymierza, robią z narodem izraelskim i jego obietnicami z czasów Starego Testamentu, nauczając o ich wypełnieniu poprzez „transformację” w Chrystusa i Kościół. Nie twierdzę, że każdy zwolennik teologii przymierza (lub nowego przymierza) będzie chciał się podpisać pod takimi określeniami, ale że nazwy te uczciwie opisują ten aspekt sposobu, w jaki ci dobrzy ludzie interpretują używanie tekstów starotestamentowych przez autorów Nowego Testamentu.
Przekonaliśmy się, że teologia zastępstwa istnieje. Wykazałem, że niektórzy zwolennicy teologii przymierza faktycznie używają terminu „zastąpienie” lub „wymiana” (ang. supercessionism), aby opisać swoje podejście we własnych pracach i że polecają książki, które otwarcie go używają. Znam to również z autopsji, bo wielokrotnie spotkałem się z taką opinią w rozmowach.
Oczywiście teologia zastąpienia nie ogranicza się do reformowanych przedstawicieli teologii przymierza, ale to właśnie ich książki i wykłady znam najlepiej. W tej tradycji powszechne jest postrzeganie historii Izraela jako przede wszystkim pewnego strukturalnego przyrządu podczas lekcji poglądowej; narzędzia do nauczania kościoła chrześcijańskiego poprzez narrację i typ; „środek do pewnego celu”, jak to ujął R. Scott Clark.
Trzeci rodzaj „-izmu” w ramach teologii zastąpienia
Rodzi on wyniesienie Nowego Testamentu ponad Stary Testament, mimo że Nowy Testament w dużej mierze opiera się na Starym w celu swego uwiarygodnienia. W umyśle poddanym tego rodzaju nauczaniu powstaje dwupoziomowe rozumienie objawienia Bożego (często dzieje się to niezauważalnie), w którym wydźwięk Starego Testamentu zawsze podlega „recyrkulacji” (czyli wymuszonemu obiegowi – przyp. tłum.) przez wydźwięk Nowego Testamentu. Sprzyja to trzeciej odmianie zastąpienia, tym razem obejmującej oryginalny wydźwięk Starego Testamentu w jego kontekście. Ten głos jest tłumiony i ponownie przepuszczany poprzez konkretne rozumienie Nowego Testamentu i jego funkcji. Rezultatem jest to, co badacz Starego Testamentu John Sailhamer nazwał „dewaluacją Starego Testamentu”. Przypomina on:
Musimy pamiętać, że ci, którzy widzieli Jezusa jako pierwsi, nie mieli jakiejś Jego nowotestamentowej wersji, którą mogliby porównać ze Starym Testamentem. Mieli tylko tę „wersję” Jezusa, którego osobiście znali lub o którym wiedzieli, aby porównać ją ze Starym Testamentem. Ich porównanie zostało później zapisane tekstowo jako Nowy Testament na tle Starego. Był to końcowy rezultat wielu refleksji nad znaczeniem Pism Starego Testamentu, a nie Nowego. - John H. Sailhamer, The Meaning of the Pentateuch, 555|
Teologia zastępstwa: Czy używanie tego określenia jest błędem?
Paul Henebury
Wpis z 3 kwietnia 2017
Część siódma
Moją deklarowaną intencją w niniejszych wpisach jest próba ustalenia, czy właściwe jest mówienie w kategoriach teologii zastępstwa (lub inaczej teologii zastąpienia *1).
Nie jest moim celem argumentowanie za poglądem przeciwnym (co robiłem już wiele razy). Zbliżam się do końca całego artykułu, prawdopodobnie został mi jeszcze jeden wpis. Zapowiedziałem, że chcę przyjrzeć się dwóm fragmentom ST, aby stwierdzić, jak radzą sobie z nimi zwolennicy jednej lub więcej form teologii zastępstwa.
Księga Jeremiasza 31:31-37
Pierwszym fragmentem jest słynne proroctwo Nowego Przymierza z Księgi Jeremiasza 31:31- 34. Obejmuje ono zapowiedź oczyszczenia i zbawienia Izraela i Judy oraz ich ponownego zjednoczenia. Fragment ten został powtórzony w Liście do Hebrajczyków 8:8-12. Jednak do podstawowej treści proroctwa dołączona jest krystalicznie czysta gwarancja, że gdyby człowiek mógł majstrować przy prawach rządzących stworzeniem, które są trwałe (Ps. 33:9), „wtedy i potomstwo Izraela przestanie być narodem przede mną na wieki.” (Jer. 31:36). Brzmi to jak solidne potwierdzenie wieczności istnienia Izraela jako narodu!
Następnie jednak Bóg podkreśla tę obietnicę, mówiąc o swoich tajemnych zamysłach (por. Pwt 29:29), w ustaleniu wymiarów niebios i ziemi oraz stwierdzając, że jeśli ludzie będą w stanie je zgłębić, to Izrael jako odrębny naród zostanie odrzucony za swoje nieposłuszeństwo (31:37). A jednak dokładnie tak twierdziło kilku cytowanych przeze mnie autorów. W jaki sposób teologowie przymierza (których teologia jest zwykle utożsamiana z teologią zastępstwa) radzą sobie z wersetami 35-37?
Gary DeMar pisze,
Proroctwo Jeremiasza zostało wypowiedziane ponad 2500 lat temu. Przed rokiem 1948 i po roku 70 n.e. Izrael nie był narodem. Mamy więc kilka możliwości interpretacji fragmentu Jeremiasza: (1) Bóg kłamał (niemożliwe); (2) obietnica była warunkowa (mało prawdopodobne); obietnica została odłożona w czasie (niezmienna odpowiedź dyspensacjonalistów, która jest nie do utrzymania); (4) lub wypełnienie dokonało się w nowym narodzie, który wyrósł z Nowego Przymierza, złożonego z Żydów i nie-Żydów (najbardziej prawdopodobne). Rozważmy, co Jezus powiedział przywódcom religijnym swoich czasów:
„Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoc. A kto upadnie na ten kamień, roztrzaska się na kawałki; lecz na kogokolwiek on spadnie, rozsypie się w proch. Gdy arcykapłani i faryzeusze usłyszeli Jego przypowieści, zrozumieli, że mówił o nich” (Mat. 21:43-45). - https://americanvision.org/5657/the-charge-of-replacement-theology-is-a-cover-for-fuzzy-theology/
„Jezus mu odpowiedział: Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie.” J 14:6
Będąc rzymskim katolikiem poruszyły mnie kiedyś te słowa Pana Jezusa i poruszają dziś. Prawda. On twierdzi, że jest prawdą. Byłem zaskoczony również, że moja odpowiedź na to była taka, jak Piłata „A cóż to jest prawda?”. Znałem również (jeden z nielicznych) fragment „I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. J 8:32 Oczywiście nie znałem kontekstu. „Jeśli będziecie trwać w moim słowie, będziecie prawdziwie moimi uczniami.” J 8:31b. Uderzyła mnie ta obietnica i to był jeden z momentów, gdy zrozumiałem, że wybierając wyłącznie Słowo Boże poznam prawdę, bo On jest prawdą i w dodatku mnie to wyswobodzi z grzechu. Dokładnie tak było i tak jest nadal.
Wychodząc z KRK i poznając różnych braci myślałem na początku prosto: są różne zwodnicze religie (KRK, Świadkowie Jehowy, itp.), a po drugiej stronie są „ewangelicznie wierzący”, który za autorytet mają tylko Biblię. Kilka lat później patrzę na cały dialog (który czasem dialogu nie przypomina) prowadzony przez chrześcijan ewangelicznych i zastanawiam się czy rzeczywiście wszyscy wierzymy, w to, że „tylko Biblia”? Czy jest to już tylko jakaś teoretyczna „sola”?
Niby wszyscy wierzymy, że „Słowo Boże bowiem jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne rozsądzić myśli i zamiary serca.” (Hbr 4:12) Czy na pewno? Mam wrażenie, że spora część braci tak wierzy, ale w praktyce zamiast „Słowo Boże” podstawia „Słowo Boże i teologia/doktryny łaski/nauki reformowane”. Wytyka się katolikom (i słusznie), że wiara w nieomylność jakiegoś człowieka jest „budowaniem na piasku”, a tymczasem bracia powołują się na ludzkie autorytety. Trudno to zrozumieć młodszym w wierze (jak ja), bo gdy Pan uwalnia kogoś z tego całego religijnego obciążenia, pokazuje jak proste i piękne jest Jego Słowo, to pociąga. Mnie pociągnęło całkowicie i nie mogę dać sobie tego już wydrzeć.
Pytanie dlaczego niektórym to już nie wystarcza? Dlaczego każdy pogląd musi zostać upchnięty do szufladki jakiegoś „izmu” i dlaczego muszę być w tym albo innym „izmie”? Mam z tym poważny problem dlatego, że większość życia trwałem już w jednym „izmie” nie znając Boga, ale polegając na naukach ludzkich. Mam problem, bo widzę, że bracia i siostry w pierwszym Kościele „Każdego dnia trwali zgodnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali pokarm z radością i w prostocie serca” Dz. 2:46. Czytam słowa Pawła, że świadectwo sumienia było ich chlubą, że w prostocie i w szczerości Bożej, nie w cielesnej mądrości, ale w łasce Boga postępowali na świecie (2Kor 1:12). Paweł ostrzega nawet Koryntian dalej „Lecz boję się, by czasem, tak jak wąż swoją przebiegłością oszukał Ewę, tak też wasze umysły nie zostały skażone i nie odstąpiły od prostoty, która jest w Chrystusie.” 2Kor 11:3
Paweł nie napomina ich do przyjęcia właściwej definicji kompatybilizmu, nie wzywa żeby porzucili swój synergizm, żeby nie stali się przypadkiem arminianami. Napomina do tego teologia. Nowonarodzony z Boga chrześcijanin bez teologii nie wpadnie na takie pomysły. Będzie napominany przez Słowo do wierności w małym, pobożności, brania krzyża, stawania się mniejszym wśród braci, chodzenia w prawdzie i w świetle.
„Jezus powiedział do niej: Kobieto, wierz mi, że nadchodzi godzina, gdy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcić Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, a my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie pochodzi od Żydów. Ale nadchodzi godzina, i teraz jest, gdy prawdziwi czciciele będą czcić Ojca w duchu i w prawdzie. Bo i Ojciec szuka takich, którzy będą go czcić. Bóg jest duchem, więc ci, którzy go czczą, powinni go czcić w duchu i w prawdzie.” J 4:21-24
Na jednym z naszych spotkań biblijnych, gdy dochodziliśmy do znaczenia jakiś konkretnych słów z hebrajskiego (na bazie słowników, opracowań, itp.) i co one mogą znaczyć, jeden z braci powiedział: „No i patrzcie, a pierwsi wierzący nie mieli w ogóle dostępu do tego wszystkiego co my, a jednak to rozumieli i wierzyli w to. To niesamowite.” Rzeczywiście niesamowite, ale patrząc chociażby na dialog Pana Jezusa z Samarytanką nie powinniśmy się dziwić. Jedynym właściwym „sposobem” oddawania czci jedynemu Bogu jest robienie to w „duchu i prawdzie”. Jeśli tak się dzieje w życiu nowonarodzonej osoby, jeśli trwa w Słowie, to Pan prowadzi we właściwą stronę.
Według mnie Słowo Boże ma jedynie moc oddzielić prawdę od fałszu. Możemy tylko dzięki temu oddzielić wszelką prawdziwą naukę od fałszywej. Nie mam nic cenniejszego w swoim życiu niż Pan, który jest prawdą. Albo Kalwinizm wypływa z Biblii, a ja się mylę i wtedy chcę być napomniany i wierzyć właściwie, albo jest nauką ludzką i prawdziwą być nie może. Uważam, że to jest naprawdę proste i może być zrozumiałe dla każdego, kto otrzymał Ducha Świętego i idzie za Panem.
Pozdrowienia dla wszystkich świętych
AdamW
Coraz częściej pojawiają się dyskusje z Kalwinistami. Nie śledzę ich zbyt systematycznie i wytrwale, ale obserwuję różne wypowiedzi szczerych obrońców Kalwina i równie szczerych przeciwników tej filozofii. Sytuacja wymusza zajęcie stanowiska. Można poczytać i przejść mimo, albo stanąć po jednej ze stron. Ponieważ Pan Jezus nie pochwala letniości (Obj. 3:15,16 „Znam twoje czyny, że nie jesteś ani zimny ani gorący; życzę ci, obyś był zimny albo gorący! A tak, ponieważ jesteś letni, i ani zimny ani gorący, mam zamiar zwymiotować cię z moich ust” ) należy wyrazić swoje zdanie.
Zastanawiam się tylko, dlaczego te dyskusje toczą się na forach religijnych. 2Kor 6:15 „… jaka jest harmonia miedzy Chrystusem i Belialem?...,” wygląda na to, że taka sama jak filozofii z teologią. Skąd czerpiemy wiedzę o Bogu? Prawie każdy opowie: oczywiście z Pisma Świętego. Jednak część osób powie nie, nie. Trzeba sięgnąć do ojców kościoła, myślicieli, filozofów. Cóż w liście do Rzymian 1:19 napisano: „… to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił.” Co pozwala nie zgodzić się z rozszerzaniem tej listy.
1Kor 1:12-13 „ … każdy z was powiada: Ja jestem Pawłowy, a ja Apollosowy, a ja Kefasowy, a ja Chrystusowy. Czy rozdzielony jest Chrystus? Czy Paweł za was został ukrzyżowany albo w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?” Apostoł Paweł wyraźnie gani postawę, która i dzisiaj ma miejsce. „Jestem Kalwinistą” „ a Ty jesteś Arminianinem”. Hm nie jestem, nie byłem nawet nie wiedziałem kim był Arminiusz (teraz już wiem), ale jestem uczniem Pana Jezusa Chrystusa a nie Arminusza czy kogoś innego, choćby najlepszego, najmądrzejszego, naj….
1Kor 3:4-8 Paweł powtarza po raz kolejny, co sugeruje, że to ważna myśl. „Albowiem jeśli jeden mówi: Ja jestem Pawłowy, a drugi: Ja Apollosowy, to czyż cieleśni nie jesteście? Bo któż to jest Apollos? Albo, któż to jest Paweł? Słudzy, dzięki którym uwierzyliście, a z których każdy dokonał tyle, ile mu dał Pan. Ja zasadziłem, Apollos podlał, a wzrost dał Bóg. A zatem ani ten, co sadzi, jest czymś, ani ten, co podlewa, lecz Bóg, który daje wzrost. Bo ten, co sadzi, i ten, co podlewa, jedno mają zadanie i każdy własną zapłatę odbierze według swojej pracy”.
Dalej w tym samym liście Paweł odnosi się do mądrości zarówno tej światowej (filozofowie, myśliciele, nauczyciele, reformatorzy), jak i mądrości Bożej zawartej w Piśmie Świętym. 1Kor 3:18-23 „ Niechaj nikt samego siebie nie oszukuje; jeśli komuś z was się wydaje, że jest na tym świecie mądry, niech się stanie głupim, aby się stać mądrym. Albowiem mądrość tego świata jest u Boga głupstwem. Napisano bowiem: On chwyta mądrych w ich własnej chytrości; i znowu: Pan zna myśli mędrców, że są marne. A zatem niechaj nikt z ludzi się nie chlubi; wszystko bowiem jest wasze, czy Paweł, czy Apollos, czy Kefas, czy świat, czy życie, czy śmierć, czy teraźniejszość, czy przyszłość, wszystko jest wasze, wyście zaś Chrystusowi, a Chrystus Boży”. 1Kor 1: 19- 31 „Napisano bowiem: Wniwecz obrócę mądrość mądrych, a roztropność roztropnych odrzucę. Gdzie jest mądry? Gdzie uczony? Gdzie badacz wieku tego? Czyż Bóg nie obrócił w głupstwo mądrości świata? Skoro bowiem świat przez mądrość swoją nie poznał Boga w jego Bożej mądrości, przeto upodobało się Bogu zbawić wierzących przez głupie zwiastowanie. Podczas gdy Żydzi znaków się domagają, a Grecy mądrości poszukują, my zwiastujemy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie zgorszenie, a dla pogan głupstwo, natomiast dla powołanych - i Żydów, i Greków, zwiastujemy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą. Bo głupstwo Boże jest mędrsze niż ludzie, a słabość Boża mocniejsza niż ludzie. Przypatrzcie się zatem sobie, bracia, kim jesteście według powołania waszego, że niewielu jest między wami mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu wysokiego rodu, ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne, i to, co jest niskiego rodu u świata i co wzgardzone, wybrał Bóg, w ogóle to, co jest niczym, aby to, co jest czymś, unicestwić, aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym. Ale wy dzięki niemu jesteście w Chrystusie Jezusie, który stał się dla nas mądrością od Boga i sprawiedliwością, i poświęceniem, i odkupieniem, aby, jak napisano: Kto się chlubi, w Panu się chlubił.”
I słusznie mówią Kalwiniści, że pozostali nie wiedzą, nie rozumieją, nie pojmują. I dzięki Bogu, że nie musimy znać się na filozofii i poznawać całej historii doktryn. Jakub 1:5 „ A jeśli ktoś z was odczuwa brak mądrości, niech prosi Boga, który daje ją wszystkim szczodrze i bez wyrzutów, a będzie mu dana.”
Jeszcze jedna myśl. Kalwiniści przedstawiają Boga w świetle filozofii i ludzkich wyobrażeń pomimo iż Dz Ap 17:29 „Będąc więc rodem Boga, nie powinniśmy sądzić, że złoto, albo srebro, albo kamień wytworu rzemiosła i pomysłu ludzkiego, miałyby być podobne do tego, co boskie”. Powyższa sytuacja ma miejsce w Atenach gdzie toczono przeróżne dysputy Dz Ap 17:21 „Gdyż wszyscy Ateńczycy i przebywający w tym kraju cudzoziemcy na nic innego nie mieli tyle czasu, co na mówienie albo słuchanie czegoś z najświeższych nowinek”. Pan Bóg wyraźnie nie życzy sobie, by ludzie wyobrażali Go sobie w jakikolwiek sposób w swoim umyśle.
Dlaczego trudno nie reagować na zaczepki kalwinistów? Trudno spokojnie patrzeć jak ktoś wykrzywia proste drogi Pańskie. Z drugiej zaś strony, czy warto poświęcać czas na badanie mądrości ludzkiej, zamiast skupiać się na wielbieniu Boga? Ef. 5:15-16 „ Patrzcie więc uważnie, jak macie postępować, nie jak niemądrzy, ale jak mądrzy. Czas wykupując, bo dni są złe”
Pozostańcie w miłości Bożej
Niechrześcijańskie i mordercze zachowanie spadkobierców Kalwina wobec heretyków jest w pełni widoczne na synodzie w Dort. (Holenderska nazwa...