Zapewne wiele osób zadaje sobie pytanie: Dlaczego? Dlaczego powstał ten blog? Dlaczego zaangażowałem się w ten "wojenny" konflikt? Dlaczego...?
Misjonarze
teologii Kalwina swoich adwersarzy uważają za osoby które niewiele
wiedzą na temat kalwinizmu, że są to niedouczeni ignoranci, teologiczni
analfabeci, jezuici kontynuujący kontrreformację, czasami padają
bardziej dosadne określenia, a wszystko co w
Internecie pojawia się przeciwko filozofii Kalwina kwitują, że to są przedziwne strony,
jakieś fanaberie, kłamstwa. Używają przy tym określenia; "kalwinistyczny chochoł"... Dlatego by zadać kłam takim opiniom powstał mój
blog: Cóż to za miłość?
Oczywiście
wszystko co jest w Internecie trzeba sprawdzać, każdą myśl teologiczną,
filozofię religijną należy poddać krytyce Słowa Bożego. Tak jak ci z Berei.
Padły zarzuty, że mój blog jest atakiem na jedność chrześcijan. Tym
bardziej, że w Ustroniu jakiś czas temu, wygłosiłem przesłanie na temat jedności uczniów
Jezusa. W doktrynie wojennej uważa się, że warunkiem pokoju musi być równowaga, więc jeżeli mamy sporo
materiałów promujących kalwinizm, niech nam będzie wolno przedstawić
poglądy odmienne. Bo wg kalwinistów, promowanie kalwinizmu służy
jedności, natomiast wszystko co jest przeciw burzy tą jedność. To jest
nic innego jak moralność Kalego. Posługuję się terminami wojennymi, ponieważ ktoś w ostatnich latach wykopał zardzewiały religijny topór i dzieli środowisko ewangelicznych chrześcijan.
Zwolennicy
Kalwina uważają, że jedyną osobą przeciw jest Dave Hunt. Nie będę
cytował inwektyw jakie padają pod adresem Dave, bo są one żenujące. Jest
przedstawiany jako agent Jezuitów który całe swoje życie poświęcił
walce z kalwinizmem. Oczywiście to jest kłamstwo i wobec takich pomówień
trzeba ostro zaprotestować. Dlatego powstał ten blog. Zarzuca się mi, że promuję Huntyzm i Dave
Hunt jest moim guru. Oczywiście to jest kolejna nieprawda. Kto mnie choć
trochę zna wie, że cenię sobie twórczość nie tylko Hunta, ale też
Tozera, Clendennena, Willkersona. Jednak czuję się w moralnym obowiązku stanąć w obronie Dave Hunta.
Chcę pokazać, że przeciwko kalwinizmowi obecnie występuje całkiem spora grupa ludzi, nie związanych w żaden sposób z Dave Huntem czy The Berean Call.
Nie jestem ignorantem. Im dłużej przyglądam się kalwinizmowi, osobie Jana Kalwina, i postawie współczesnych wojujących obrońców kalwinizmu, tym wyraźniej widzę, jak bardzo fałszywy obraz Boga i Ewangelii, fałszywy obraz braterstwa maluje on w naszych umysłach. Jest to inny Bóg od tego którego znamy z Biblii. Dlatego ten blog powstał w obronie Ewangelii, jej prostego i klarownego przesłania, oferty Zbawienia dla świata ... "Albowiem tak Bóg umiłował świat..."
I
jeszcze jedna kwestia. Nie ma dwóch stron tej debaty. Nie ma tylko
Kalwinizmu a potem długo długo nic i jest Arminianizm. Ja osobiście nie
utożsamiam się, ani z jednym ani z drugim. Choć zaszufladkowano mnie jako arminianina. A zatem, czy istnieje jakaś
opcja pomiędzy Kalwinizmem a Arminianizmem? A Amyraldyzm? A ścieżka
Sebastiana Castelliona? A może po prostu lepiej by było wrócić na starą ścieżkę i pozostać
Chrystusowym..., być myśli tylko Chrystusowej… [1 Koryntiam 2:16] byłaby jedność,
braterstwo i nie byłoby tematu.... Ale dzisiaj to nie jest takie proste, bowiem powstało wielu fałszywych Chrystusów...
1
Kor 1:12-13: "A mówię to dlatego, że każdy z was powiada: Ja jestem
Pawłowy, a ja Apollosowy, a ja Kefasowy, a ja Chrystusowy. Czy
rozdzielony jest Chrystus? Czy Paweł za was został ukrzyżowany albo w
imię Pawła zostaliście ochrzczeni?"
1
Kor 4:6: "A ja odniosłem to do siebie samego i do Apollosa przez wzgląd na was, bracia, abyś na nas się nauczyli nie rozumieć
więcej ponad to, co napisano, żeby nikt z was nie wynosił się nad
drugiego, stając po stronie jednego nauczyciela przeciwko drugiemu."